środa, 13 lutego 2013

„Niezwykła wędrówka Harolda Fry” Rachel Joyce


Wydawnictwo: Znak
przedpremierowo wydanie: 21 marca 2013
tłumaczenie: Tomasz Macios
liczba stron: 336


Harold Fry miał poukładane życie. Skończył właśnie 65 lat i od dawna był już na emeryturze. Jeden dorosły odchowany syn, żona, która dobrze gotowała i zajmowała się domem. Choć już trochę gorzej sypiał w nocy, wypadało u coraz więcej włosów, a jego jedynym ruchem było przejście do samochodu, nie czuł jeszcze, że zbliża się do kresu życia. Dzień za dniem mijał mu bez żadnych zmian. Aż do pewnego dnia. Pewnego dnia otrzymał różową kopertę z listem w środku. Dała o sobie znać Queenie-kobieta, która 20 lat temu dowiodła swojej przyjaźni. Teraz napisał do Harolda, że ma raka i umiera oraz że chciałaby się pożegnać. Poruszony Harold odpisuje szybko na list, po czym wychodzi z domu z zamiarem wrzucenia go do  najbliższej skrzyni pocztowej. Podczas tej krótkiej drogi stwierdza, że list to za mało, a dawnej przyjaciółce jest winien coś więcej. Dzwoni, więc do szpitala, w którym przebywa Queenie i informuje pielęgniarkę, że on jest do niej w drodze.


On jest Kingsbridge, a ona w Brwick. Miejscowości te większości nic nie mówią, ale gdybyśmy rozłożyli teraz przed sobą mapę Anglii, to pierwsza nazwa jest na samym południu, a druga na północy. Harold wyrusza więc w podróż przez całą Anglię. Pieszo. Bez telefonu. Bez słowa wyjaśnienia. Głęboko wierzy w to, że dopóki będzie szedł, ona będzie żyła. A ona ma na niego czekać i nie może umrzeć, póki on do niej nie dotrze. Cała podróż staje się dla niego misją, w której Harold chcąc nieść pomoc innym, paradoksalnie pomaga samemu sobie, bo sam się zmienia. Ta tułaczka jest dla niego rozliczeniem się z dotychczasowym życiem. Dopiero podejmując takie wyzwanie analizuje swoje błędy i sukcesy, to co mu nie wyszło i to co mu się udało. Zatrzymuje się w przydrożnych barach i motelach w ludziach na początku zbudza politowanie, a nawet kpiny. Jednak po jakimś czasie, inni - widząc jego determinację, głęboką wiarę i nadzieję w powodzenie swojej misji - zaczynają go podziwiać. Zresztą na drodze spotyka plejadę różnorodnych ludzkich zachowań. Napotkani, przypadkowi ludzie wysłuchując jego historii, sami opowiadają mu o swoich lękach miłościach, nieszczęściach i fascynacjach. A on idzie do przyjaciółki, którą kiedyś zawiódł, cały czas mając nadzieję, że nie będzie to pożegnanie.

"Jestem zwykłym facetem, przechodniem. Nie jestem kimś, kto wyróżnia się w tłumie. I nikomu nie sprawiam kłopotów. Kiedy mówię ludziom o tym, co robię, wydają się mnie rozumieć. Patrzą na swoje życie i chcą, by mi się udało. Tak samo jak, pragną by Queenie żyła". [str.117]

Jak nietrudno się domyślić, to bardzo poruszająca książka. Piękna opowieść o sile przyjaźni, ale przede wszystkim o tym, że nigdy nie jest za późno, aby zmienić swoje życie, nigdy nie jest za późno, aby prosić o wybaczenie i nigdy nie jest za późno, aby samemu osiągnąć taki spokój wewnętrzny, poczucie, że jest się pogodzonym ze światem, z ludźmi. To także opowieść o wielkim poświęceniu i o tym, że miłość, przebaczenie i zrozumienie czasami można odnaleźć tylko wtedy, gdy się wszystko straci.


Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu  Znak 

12 komentarzy:

  1. Rzeczywiście wydaje się być piękna. Będę się rozglądać:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Już sama recenzja jest poruszająca, warto byłoby sięgnąć po książkę :-)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozejrzę się za nią, zaintrygowałaś mnie bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaciekawiłaś mnie:) Zapowiada się niezła książka:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rzeczywiście z tego, co piszesz, to poruszająca i niesamowita opowieść. Uwielbiam takie wątki o rozliczaniu się z samym sobą, z przeszłością. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytajmy mądre i pouczające książki jak ta.

    OdpowiedzUsuń
  7. Widziałam tę książkę w zapowiedziach i od razu zwróciła moją uwagę! Już nie mogę się doczekać, kiedy dorwę ją w swoje łapki :>

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba jednak nie moja bajka :/

    OdpowiedzUsuń
  9. Dołączam się do pozytywnych opinii, to co ten bohater książki przeszedł to niemal niewiarygodne i nie chodzi mi o wędrówkę w podeszłym wieku, ale o rachunek sumienia, które warto także sobie samemu zrobić w trakcie lektury.
    pzdr
    Vivianne

    OdpowiedzUsuń
  10. Książka mnie również się podobała, choć nie przepadam za czytadełkami tego typu. Rozbudowaną ocenę znajdziecie na moim blogu, gdzie serdecznie zapraszam.

    OdpowiedzUsuń