środa, 15 maja 2013

„Dzieciaki świata” Martyna Wojciechowska


Wydawnictwo: National Geographic
data wydania: 8 maja 2013
oprawa: twarda
liczba stron: 165





Podróżowanie to jedna z najwspanialszych rzeczy na świecie. Nikogo specjalnie nie trzeba do tego przekonywać. To nie tylko fantastyczny sposób na zaznajomienie się z historią, tradycją różnych kontynentów, ale przede wszystkim możliwość poznania odrębnych kręgów kulturowych. „Co kraj, to obyczaj" - mówi przecież przysłowie. Martyny Wojciechowskiej również nie trzeba nikomu przedstawiać. Dziennikarka, ale przede wszystkim podróżniczka z pasją, autorka wielu książek i realizatorka filmów dokumentalnych, Jak sama przyznaje - najbardziej lubi jeździć do egzotycznych, bardzo odległych krajów i poznawać kulturę, obyczaje i zwyczaje mieszkańców. Przy okazji tych podróży obserwuje dzieci. Niniejsza pozycja jest właśnie owocem jej obserwacji. Razem ze swoją córeczką -Marysią, która mówiła, co jej się podoba, a co nie - Martyna napisała książkę dla dzieci o dzieciach. Jak żyją najmłodsi mieszkańcy naszej planety w Afryce, czy w Azji. W jakich mieszkają domach, gdzie śpią, co jedzą, jak spędzają wolny czas? Martyna - przez usta i umysł dzieci opowiada nam historię pięciorga dzieci z różnych krańców świata. Zapraszam w egzotyczną podróż i przedstawiam głównych bohaterów:

Zuzu - sześcioletni pasterz z plemienia Himba w Afryce, który zamiast myć się w wodzie, naciera się drobnym piaskiem, a potem okadza się dymem z domieszką ziół;
Lien - siedmiolatka z zatoki Ha Long w Wietnamie, która może pływać w morzu każdego dnia, bo jej dom stoi na wodzie, może też każdego dnia spod podłogi swojego domu wyciągnąć klatkę, a w niej będą już pływały smakowitości na obiad: kraby, krewetki, mątwy;
Matina - ośmioletnia dziewczynka z Nepalu, która jest żywą boginią i cały czas jest noszona na rękach, ponieważ jest stopy nie mogą dotknąć ziemi ani się pobrudzić;
Mebratu - dziewięcioletni pucybut z Etiopii, który musi sam zarobić sobie na książki i zeszyty;
Mali -która mieszka w środku tropikalnego lasu w Tajlandii, aby otrzeć do jej wioski trzeba przepłynąć łodzią albo dotrzeć tam na grzbietach słoni.

Choć większość z tych dzieci nigdy nie jadła chipsów ani pizzy, choć nie zna telewizora ani PlayStation, choć niektórzy nie potrafią czytać ani pisać, choć łóżko to miejsce na glinianej podłodze a kołdra to koźla skóra, choć do szkoły trzeba dotrzeć piechotą przez strome wzgórza - wszystko to nie ma znaczenia, bo one są po prostu szczęśliwe.
U tych dzieci nie widać smutku, nie ma ani krzty zaborczości i zachłanności. Są radosne, choć muszą wstawać o szóstej rano i doić krowy, jak Zuzu; muszą uważać, aby nie wpaść od wody i  nie mogą pobiegać po podwórku, bo jak mała Lien go po prostu go nie ma; nie mogą płakać, tak jak Matina, bo prawdziwe boginie nie płaczą; ale doceniają małe rzeczy, takie jak guma do żucia, czy czerwony długopis jak wesoły Mabratu.

W naszej szerokości geograficznej nie do pomyślenia, a nawet nie do zrozumienia. U nas szczęście mierzy się innymi kategoriami, a raczej dobrami. Oczywiście nie jest to obraz całościowy. W Afryce żyje przecież wiele dzieci, które mają znacznie gorzej, żyją w gorszych, bardziej prymitywnych warunkach. Jednak historie pięciorga tych dzieci powodują, że świat na którym żyjemy nie jest do końca taki zły i zepsuty. Wystarczy tylko umiejętnie na niego spojrzeć.

Parę słów jeszcze o wydaniu, bo tu Wydawnictwo dołożyło wszelkich starań i dopieściło książkę w każdym szczególe. Soczyste i  barwne zdjęcie, mapki miejsc, wiele ciekawostek na marginesach - wszystko to sprawia, że w połączeniu z treścią mamy przed sobą książkę, która z pewnością rozbudzi w dzieciach ciekawość świata. Dla Dzieci, tych dużych i tych małych, takich od 3 do 103 lat.
POLECAM GORĄCO!

A tu można podejrzeć książkę KLIK

13 komentarzy:

  1. coś dla mnie, lubię książki, które pozwalają spojrzeć na świat z zupełnie innej perspektywy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo chętnie zajrzę do tej książki, lubię takie publikacje, lubię sposób, w jaki opowiada o świecie Martyna:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Juz gdzies pisalam ze gdybym miala dzieci na pewno kupilabym te ksiazeczke. Z tego co pamietam zostala wydana jeszcze jedna, bodaj o zwierzetach. Bardzo lubie ksiazki tej podrozniczki i jestem pewna ze z tej skorzysta nie tylko dziecko ale i rodzic :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jest o zwierzątkach. A po lekturze tej pozycji, z pewnością też ją kupię :)

      Usuń
  4. Książka sprawia wrażenie interesującej :)
    Ale tak się zastanawiam, czy te dzieci naprawdę są szczęśliwe? Może one tylko udają przed turystami i podróżnymi, że są zadowolone. Może nie okazują uczucia smutku, bo przywyczaiły się do tego, że nikt się nad nimi nie rozczula. Czy autorka spędziła z nimi wiele czasu, czy poznała je naprawdę dobrze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmm... dobre pytanie. Wierzę jednak w niewinność dzieci i myślę, że dzieciom trudno jest udawać. Wydaje mi się, że szczęście można dostrzec też w oczach i gestach, a to trudno jest udać.

      Jednak bez wątpienia to tylko wierzchołek góry lodowej, bo orócz dzieci szczęśliwych jest i przeciwny biegun - tych, którym nie dopisało szczęście.

      Usuń
  5. Czytam wszystko, co publikuje NG, więc i "Dzieciaki świata" trafią w moje łapki. Bardzo lubię pisanie Martyny.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ciekawie została przedstawiona książka. Fajnie, że powstało coś takiego, dzięki temu dzieci od małego mogą się uczyć różnorodności, której nie da się uniknąć.

    OdpowiedzUsuń
  7. Martyny Wojciechowskiej nie lubię, ale sam pomysł i temat bardzo ciekawy, więc jak znajdę w bibliotece to na pewno pożyczę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie byłam pewna, czy chcę to przeczytać, ale teraz stwierdzam, że chyba jednak chcę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawi mnie, czy zdecydowana większość tek książki to barwne fotografie w stylu NG? Ja mam wrażenie, że p. Martyna, choć bardzo przeze mnie ceniona, zaczyna ostatnio wyciągać znane już nam historie. A że zbliża się Dzień Dziecka to warto było wydać coś w tym temacie. Każdy, kto namiętnie ogląda jej programy i czyta książki, te historie w zasadzie już zna. Choćby o Matinie - bogini był osobny odcinek "Kobiety..." Szczerze mówiąc, zastanawia mnie sens takich pozycji. Kupić - trochę szkoda pieniędzy. Ale przeczytanie, choćby dla przypomnienia, może i będzie bawić :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudowna książka:) Ja właśnie zaczęłam już czytać ,,Zwierzaki Świata"! i także jestem zachwycona :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ksiażka znakomita,zachwyca czytelnika.Ponadto jest pełna zdjęć i kolorowych ilustracji.Polecam

    http://czytamtocodobre.blox.pl/2013/07/Dzieciaki-swiata-Martyna-Wojciechowska.html

    OdpowiedzUsuń