wtorek, 8 października 2013

„CzarLa. Poszukiwacze” Tony DiTerlizzi

Wydawnictwo: Znak Emotikon
data wydania: 26 września 2013r.
tłumaczenie: Jerzy Kozłowski
oprawa: twarda
liczba stron: 472






Jeśli chcesz, aby twoje dzieci były inteligentne, CZYTAJ IM BAŚNIE. Jeśli chcesz, aby twoje dzieci były bardziej inteligentne, CZYTAJ IM WIĘCEJ BAŚNI. Te słowa, które są tu mottem, wypowiedział nie kto inny, tylko Albert Einstein. Co potwierdza fakt, że nawet umysły ścisłe są zdania, że nigdy nie wolno lekceważyć siły wyobraźni, a wrota do fantazji otwierają się przed nami zwłaszcza wtedy, kiedy czytamy baśnie.

„CzarLa. Poszukiwacze” oszałamia już od pierwszych stron, ba! nawet zdań. W dużej mierze za sprawą ilustracji. Autor sam je wykonał, czerpiąc inspirację z takich pozycji, jak „Gwiezdne wojny”, „Czarnoksiężnik z Krainy Oz” i „Alicja w Krainie Czarów”. I niczym Alicja wpadamy w fantazyjny świat, pełen niezwykłych stworzeń, przygód i niebezpieczeństw




Poznajemy Ewę. Ewę Dziewięć, dokładnie, która ma 12 lat. Nie jest jednak zwyczajną nastoletnią dziewczynką. Nie ma typowych zabawek, nie mieszka w normalnym domu, jak i nie posiada nawet zwykłego łóżka czy ubrań. Jej dom do Sanktuarium, łóżko jest elektryczne, którego przenika błogie ciepło, nosi kurtizelkę, czyli ubranie, które informuje ją o temperaturze i innych pomiarach, a jej zabawką jest omnipod – urządzenie, które instruuje ją o różnych zadaniach. Jakby tego było jeszcze mało – to Sanktuarium mieści się pod ziemią, a opiekuje się nią robot-Mat. Ewa zalicza ciągle zadania programu szkoleniowego, aby móc poradzić sobie z przetrwaniem poza ich bezpiecznym miejscem. Dlatego dziewczynkę dręczą pytania, na które nikt jeszcze nie potrafi jej odpowiedzieć. Dlaczego wychowuje ją robot? Czy poza nią istnieją jeszcze inni ludzie i inny świat? Dlaczego mieszkają pod ziemią? Jej dylematy wzmacnia tylko znaleziony kiedyś obrazek, na którym widać małą dziewczynkę trzymająca za rękę robota oraz jeszcze jedną osobę. Pod spodem znajdował się fragment tekstu: Czar La. To nasuwa jej na myśl kolejne pytania.


Pewnego dnia do ich bezpiecznego Sanktuarium wkrada się jednak intruz – stwór o imieniu Bestill. Jego celem jest Eva. Dziewczynka zmuszona jest uciekać z Sanktuarium i musi się wydosatć na powierzchnię. Na górze okazuje się, że świat zamieszkają najróżniejsze istoty, niepodobne do niczego, o czym Eva się uczyła. Czy trafi na ślad ludzi? Czy dowie się, gdzie i kim jest? I w czym pomoże jej nauka nowego języka – orbońskiego? Przepiękna to była wędrówka, niezwykłe realia, wymyślne stworzenia, wzruszające relacje, nietypowe przyjaźnie – wszystko to zwala z nóg i nie pozwala zapomnieć o sile wyobraźni oraz o tym, że magia jednak istnieje. Polecam gorąco!


Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu  Znak

1 komentarz: