sobota, 21 czerwca 2014

„Mała księżniczka” Frances Hodgson Burnett

Wydawnictwo: Biblioteka Akustyczna/audiobook
data wydania: 14.05.2014r.
czyta: Joanna Pach-Żbikowska
czas nagrania: 7 godz. 19 min





Po pierwsze - sentyment, bo była to jedna pierwszych książek, które przeczytałam. Po drugie - sentyment jeszcze większy do serialu animowanego na podstawie tej powieści. Po trzecie - forma audiobooka, gdyż czerwiec to u mnie okres bardzo pracowity, zatem wysłuchanie treści było relaksem i odskocznią od papierów. Wszystko to sprawiło, że na chwilę powróciłam do krainy dzieciństwa i stałam się małą dziewczynką.

Trochę o fabule, gdyby ktoś nie znał. Sara Crewe urodziła się i wychowała w Indiach. Jej matka Francuzka zmarła zaraz po jej urodzeniu, ojciec-kapitan Crewe przywiózł córkę do londyńskiej ekskluzywnej szkoły dla młodych panien. Sara szybko zyskuje sympatię większości koleżanek dzięki wrodzonemu urokowi i okazywanej wszystkim życzliwości, a przede wszystkim zdolnościom do opowiadania fascynujących historii. Jednak panna Minchin - oschła i surowa właścicielka pensji, nie znosiła dziewczynki głównie dlatego, że była dobrze wychowana i nie wynosiła się ponad innych. Traktowała Sarę dobrze, gdyż ojciec dziewczynki płacił znaczną kwotę na jej edukację. Sara w zachowaniu panny Minchin wyczuwała nieszczerość, zawsze czuła się przez nią nielubiana, ale nigdy nie poskarżyła się ojcu. Sytuacja zmieniła się, kiedy nadchodzi wieść o bankructwie i śmierci kapitana Crewe. Panna Minchin bez żadnych skrupułów i współczucia, oświadczyła, że odtąd będzie służącą i wypędza ją do pokoju na poddaszu. Od tego momentu bardzo często upokarzała Sarę, czerpiąc z tego satysfakcję. Jednak mimo swojego beznadziejnego położenia, Sara nadal pozostała dobrze wychowaną i dobrą dziewczynką, a każde upokorzenie znosiła z godnością, pozostając w każdej sytuacji księżniczką, nawet gdy była w łachmanach. A los na koniec i tak jej to wynagrodził. Każdy bowiem dobry uczynek, wraca do człowieka trzykrotnie.

Piękna to powieść o wytrwałości, przyjaźni i nadziei. Wiele miejsca autorka poświęca tu na ukazanie stosunków panujących między dziewczynkami. I choć postacie są prosto skonstruowanie i odrobinę przerysowane, mogą być przykładem i antyprzykładem tego, jak należy i nie należy postępować. Dobro bowiem zostaje tu nagrodzone, a uczynki płynące z głębi serca potrafią stopić najtwardsze nawet serce. "Jeśli natura stworzyła kogoś do dawania, ma on otwarte ręce i serce, i chociaż ręce czasem mogą być puste, serce jest zawsze pełne rzeczy, które można rozdawać - ciepła, słodyczy, dobroci, pomocy, pociechy, śmiechu - a czasem wesoły, przyjazny śmiech jest najlepszą pomocą".

Dlatego wczorajszy dzień - zimy, deszczowy i ponury, rozświetlił mi się dzięki wysłuchaniu audiobooka. Historia Sary to niezwykle poruszająca opowieść, dodatkowo przeczytana w przepiękny sposób, bardzo ciepły i kojący. Ponadto głos pani Joanny Pach-Żbikowskiej świetne wyciszyłby dzieci szkole czy w przedszkolu i z pewnością urozmaicił zajęcia. Polecam gorąco! 



Za możliwość wysłuchania dziękuję Bibliotece Akustycznej


Urocze to było, kto pamięta? ;)



1 komentarz:

  1. Jaa, ja pamiętam:):) W dzieciństwie kilka razy oglądałam tę bajkę:) - w po maturze przeczytałam książkę:) Mądra i ciepła historia:)

    OdpowiedzUsuń