wtorek, 14 października 2014

„Władca liczb” Marek Krajewski

Wydawnictwo: Znak
data wydania: 11.09.2014r.
oprawa: miękka
liczba stron: 312



Czy zdarzyło się Wam, jadąc pociągiem, liczyć mijane drzewa? Albo wyglądając przez okno patrzeć na przejeżdżające samochody? Zauważyliście przy tym kiedyś jakąś logikę bądź przemienność? Powiedzmy drzewo iglaste-liściaste-iglaste-liściaste albo samochód czerwony-biały-czarny-czerwony-biały-czarny? Jeśli tak, to zadziałał demon liczb. Sprawa się komplikuje, jeżeli trzy przemienności na siebie najdą. Wtedy diabeł zostaje przywołany liczbami, władca liczb - Belmispar, zażąda ofiary. Uaktywnia się, opętuje człowieka, a ten składa mu się w ofierze. Jeśli w dzień Belmispara przez punkt Belmispara przejdzie łańcuch Belmispara, to z całą pewnością jedna osoba z sześciu go tworzących popełni samobójstwo”. [str.77] Czysta matematyka! Dzień liczmy zapisując datę i godzinę wschodu oraz zachodu słońca, punkt - uwzględniając szerokość geograficzną. W samym Wrocławiu takich punktów jest kilkanaście, wystarczy teraz odpowiednia grupa ludzi, która pojawi się tam określonego dnia i mamy ofiarę dla Belmispara.

Na tym pomyśle, na teorii przemienności, Marek Krajewski oparł swój najnowszy kryminał. Pojawia się zatem stały bohater - Edward Popielski, który dostaje zlecenie od ekscentrycznego hrabiego, aby rozwikłać zagadkę tajemniczych samobójstw. Hrabia twierdzi, że owe osoby nie targnęły się na swoje życie, a znalazły się w łańcuchu Belmispara. Popielskiemu - jako racjonaliście - początkowo trudno uwierzyć i zrozumieć związek Belmisparowych dni, miejsc i ludzkich ciągów. Prawda czy wytwór chorego umysłu? Popielski stara się udowodnić, że żadne z tych samobójstw nie miało nic wspólnego z tymi wyliczeniami, a rzekoma zgodność jest czystym zbiegiem okoliczności. Wkrótce w śledztwie pojawiają się kolejne tropy - tajemniczy, intuicyjny i kuszący trop wróżbiarski oraz racjonalny i jałowy trop fotograficzny. Zdrowy umysł kontra urojenia? Naciąganie teorii, aby usprawiedliwić własne zbrodnie? Pytań jest wiele, wszystko wyjaśni się na koniec, gdzie dodatkowo zostaje rozwiązania "gratisowa" zagadka.

To zręcznie napisany kryminał. Choć osobiście jestem raczej irracjonalistą, niż racjonalistką, to lubię zagadki matematyczne i zabawy z liczbami. Samo już motto intryguje i zachęca, aby zagłębić się w ciągi liczbowe Ujrzyj sens i potężne działanie liczb, nie tylko w świecie bogów i demonów, ale także we wszystkich ludzkich czynach. Poza tym powieść zwiera wszystkie cechy kryminału: zagadkę, grozę, momentami makabryczne sceny, ale i dużą dawkę ironicznego humoru. No i najważniejsze - topografia miasta Wrocław, uliczki i miejsca z lat pięćdziesiątych XX wieku przeplatają się z ulicami i placami współczesnymi. Urocze to, sentymentalne i subtelne.

Po lekturze tego kryminału, wszyscy ci, którzy nie wierzą w duchy, upiory i śmieją się z seansów spirytystycznych, ci, którzy kierują się logiką i rozumem, mogą doznać gwałtownej inwazji na racjonalny umysłi lekkiego zwątpienia w nauki przyrodnicze. Polecam.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu  Znak

2 komentarze:

  1. Znam kilka książek Krajewskiego, a o tej ostatnio słyszałam wiele dobrego z ust mojej mamy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Autor ma już swoje miejsce wśród czytelników:)

    OdpowiedzUsuń