sobota, 6 grudnia 2014

„Damy złotego wieku” Kamil Janicki

Wydawnictwo: Znak
seria: Prawdziwe historie
data wydania: 3 listopada 2014r.
format: 158x225
okładka: twarda
liczba stron: 496



Źródła historyczne pozwalają odtwarzać uporządkowane chronologicznie fakty, nie dają jednak możliwości wiernego zrekonstruowania myśli, uczuć i intencji osób żyjących przed setkami lat. Te ostatnie można sobie jedynie wyobrazić w oparciu o dostępne materiały. [s.471] Właśnie w wyobraźni autora - Kamila Janickiego - powstały sfabularyzowane sceny życia bohaterek, ich ocena zachowań i charakterów. Oczywiście wszystkie te wizje są podparte bogatymi źródłami historycznym oraz literaturą epoki. Tym razem, Kamil Janicki bierze pod lupę najbardziej wpływowe kobiety XVI wieku.

Przeciętny Polak słysząc hasło polski złoty wiek kojarzy ten okres z takimi postaciami jak Mikołaj Kopernik, Jan Kochanowski, Mikołaj Rej, Zygmunt Stary, Zygmunt August. Mało kto w pierwszej kolejności potrafiłby wymienić kobiety. Dopiero po namyśle przyszyłyby do głowy takie sylwetki, jak: Bona Sforza, Barbara Radziwiłłówna czy Anna Jagiellonka, ale to i tak nie każdemu. Kobiety te bowiem nie zapisały się chlubnie i sympatycznie w powszechnej opinii społecznej, a co za tym idzie, również i na kartach Historii. Kamili Janicki, w najnowszej swojej książce, przedstawia sylwetki owych dam.

Odznaczała się niezwykłą urodą, doskonale tańczyła, potrafiła grać na kilku instrumentach, dyskutować ze znawstwem na każdy temat, odebrała też treningi w sztuce uwodzenia. Poza tym lista jej zajęć zamiłowań nie miała końca. Kolekcjonowała antyczne wazy, kochała się w klejnotach i pięknych roślinach, lubiła pisać listy, fundowała kościoły i kaplice, uwielbiała polowania i gonitwy za jeleniami. Istna kobieta Renesansu. A ponadto była pazerna, małostkowa i despotyczna, stała się również teściową z najgorszego koszmaru. Mowa oczywiście o Bonie, Bonie z rodu Sforzów. W momencie, gdy opuściła swoje rodzinne Włochy, aby poślubić owdowiałego polskiego króla, nie przypuszczała, że Historia obejdzie się z nią niezbyt łaskawie. Ambicie miała bowiem olbrzymie. Królewskie życie jednak bardzo ją rozczarowało, a najbliższe osoby pozostawiły ją w otoczeniu zdrajców i spiskowców. Nie mniej jednak to właśnie Bona zapoczątkowała w Polsce pewne zwyczaje, choć wiele legend, z nią związanych, jest po prostu wyssanych z palca. W dużej mierze to zasługa nieprzychylnych jej kronikarzy. 

Z Barbarą Radziwiłłówną Historia, jak i życie obeszło się równie okrutnie. Przylepiono jej najgorsze etykietki - począwszy od czarownicy po prostytutkę skończywszy. Poza tym nie pochodziła z zacnego rodu, a dumna polska szlachta i magnateria nie chciała takiej królowej. Ale to właśnie Barbara zdobyła serce polskiego króla i to dla niej Zygmunt August gotów był poruszyć Niebo i Ziemię, Piekło również. Ale i tak do końca została pod pręgierzem opinii publicznej, a upragnioną koroną na głowie cieszyła się bardzo krótko. Jeszcze dłużej na swoje "5 minut" musiała czekać Anna Jagiellonka. Skrzywdzona przez życie, w szczególności przez swoją matkę, była zawsze pozbawiona złudzeń i nadmiernych oczekiwań. Pod maską dumy i powagi buzowały jednak emocje i żąda zemsty. Sterowała wieloma przedsięwzięciami, dbając o przedłużenie dynastii. Ta jedna chociaż doczekała się miejsca na Wawelu. 

„Damy złotego wieku” to nie tylko losy tych trzech kobiet. To świetny rys psychologiczny wszystkich kobiet pojawiających się w otoczeniu Zygmunta Starego i jego syna Zygmunta Augusta. Dziś, w kontekście naszych czasów, bardzo trudno ocenić takie postacie. Zresztą każda ocena byłaby nieobiektywna. Kobiety, które żyły w XVI wieku, a szczególnie te, które były chowane na dworach królewskich, którym szukano "najkorzystniejszego" męża, a jedynymi ich  zadaniem było rodzenie synów, tak naprawdę miały zupełnie inne priorytety i oczekiwania niż kobiety w XXI wieku. Jednak emocje, uczucia, cała sfera "kobiecych spraw" pozostała niezmienna. Tak samo jak w XVI wieku, tak i teraz, każdą kobietę będzie tak samo bolała zdrada ukochanego, śmierć dziecka czy skazanie na samotność. 

Lubię styl pisania pana Kamila, to trzecia jego książka, którą dane mi było przeczytać i śmiem twierdzić, że najlepsza. Tak, jak w pozostałych pozycjach, wyraźnie czuć tu wielką pasję autora oraz swobodne "żonglowanie" faktami historycznymi. Choć nie zawsze pisze wszystko zgodnie z chronologią, niektóre wydarzenia pomija, aby potem do nich wrócić, wszystko jest spójne i jasne dla czytelnika. Świetnie mi się to czytało, a żałowałam jedynie, że tak musiałam rozstać się z bohaterkami. Polecam gorąco!

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu  Znak



2 komentarze:

  1. Cieszę się z dobrej recenzji, bo właśnie dostałam na Mikołaja. Co prawda nie zamawiałam, ale wygląda ciekawie. Sama tematyka jest dla mnie interesująca, a jeśli przystępnie napisana, to miło się będzie czytało.

    OdpowiedzUsuń
  2. O! Tą pozycję chętnie bym poznała.

    OdpowiedzUsuń