poniedziałek, 12 stycznia 2015

„Bóg nigdy nie mruga. 50 lekcji na trudniejsze chwile w życiu” Regina Brett


Wydawnictwo: Wydawnictwo Insignis
data wydania: 7 listopada 2012r.
tłumaczenie: Olga Siara
tytuł oryginału: God Never Blinks: 50 Lessons for Life's Little Detours
oprawa: twarda
liczba stron: 320





Książka-pocieszycielka tak można nazwać rodzaj takich pozycji. Taki balsam dla duszy, antidotum na smutek, rozpacz, depresję. Koją one i dają nadzieję. Wiele osób jej czyta, ale większość się nie przyznaje. Wprawdzie większość z tych poradników jest niewiele więcej warta niż papier, na którym są drukowane. Jednak czasem każdy z nas ma takie chwile, gdzie życie wydaje się przygnębiające. Nie chodzi oczywiście o jakieś traumatyczne przeżycia, ale taki zwyczajny dzień w pracy, kiedy to ma się wrażenie, że nic nam nie sprzyja, samochód nie odpalił, szef krzywo patrzy, terminy gonią, nawał pracy rośnie, a tu zakupy na głowie, obiad, rachunki do zapłacenia, a tu jeszcze coś się psuje, taka przysłowiowa złośliwość rzeczy martwych.

Bywają również chwile, kiedy to ma się wrażenie, że wszelkie nieszczęścia nam właśnie się przytrafiają. I tu już nie chodzi o błahostki dnia codziennego, ale problemy bardziej przytłaczające, jak: strata pracy, wypadek czy choroba. Reginę Brett życie również nie rozpieszczało. Wychowywała się w wielodzietnej rodzinnie, w wieku 21 lat została samotną matką, bez perspektywy znalezienia dobrej pracy. Dopiero w wieku 30 lat skończyła studia i zaczęła pisać. I gdy pojawiły się pierwsze sukcesy zawodowe i osobiste, bo w wieku 40 lat znalazła mężczyznę swojego życia, to nagle zachorowała na raka. 

„Zawsze miałam wrażenie, że w chwili moich narodzin Bóg akurat mrugnął. Przegapił je i nigdy się nie dowiedział, że przyszłam na świat”. [s.14]. Przez wiele lat Regina Brett miała właśnie takie poczucie. Mnóstwo osób czuje się pewnie podobnie, często przy tym zadając sobie pytanie "Dlaczego ja?". Ta książka nie udziela oczywiście na to odpowiedzi. Nie jest to gotowa recepta na wszelkie traumy jakie nas spotykają. W tych felietonach Regina podpowiada jak zmienić swoje myślenie i nastawienie. Pisze o swoich doświadczeniach, błędach jakie popełniała. Jednocześnie czytając jej teksty udziela się niesamowita wiara w dobro tkwiące w ludzie, w które autorka wierzy. Zatem pełno tu nadziei i miłości. Czyta to się bardzo przyjemnie, uśmiechając się pod nosem. Jednak najlepiej wertować ten poradnik "na raty". Gdy się czyta ciągiem, przy 30 lekcji wszystko wydaje się mdłe i powtarzające się. Jednakowoż z tej książki-pocieszycielki wynotowałam sobie parę zdań, które bardzo mi się spodobały, a nawet urzekły mnie.

Zapal świece, śpij w lepszej pościeli, włóż elegancką bieliznę. Nie czekaj na specjalną okazję - wystarczającą okazją jest dzisiejszy dzień.

Żadnych tajemnic. To nie był romans, tylko styl życia. 
 
Jesteś oryginalnym egzemplarzem. Arcydziełem. Pokaż całemu światu, jakim stworzono cię cudem. Ściemniaj, dopóki go nie przekonasz.

Jeśli musisz utrzymywać związek w tajemnicy, nie powinieneś w nim być.

Przyjaźń jest na pierwszym miejscu. To dusza związku.

Od czas do czasu wciąż jeszcze nabijam sobie siniaki, goniąc za tym ulotnym, idealnym życiem, które zaplanowałam sobie w terminarzu.

Jeśli mężczyźni naprawdę są z Marsa, a kobiety z Wenus, to mój mąż pochodzi z Plutona. 

Życie naprawdę jest dobre. Podaj dalej.

5 komentarzy:

  1. Książkę posiadam, ale czytam ją na raty. Moje odczucia są póki co niemalże identyczne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Początkowo bardzo chciałem przeczytać tą książkę, ale po tym, jak na religii ją "przerabialiśmy", odechciało mi się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dlatego należy czytać ją fragmentami, nie w całości ;)

      Usuń
  3. Wreszcie wyjaśniła mi się zagadka tego tytułu.
    Przypadałaby mi się ta książką i pewnie wielu innym ludziom, ale którzy nigdy się do tego nie przyznają.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie przepadam za poradnikami, ale ten jest dość chwalony, więc może zapoznam się z nim, jeśli nadejdzie okazja ku temu. :)

    OdpowiedzUsuń