piątek, 1 kwietnia 2016

„Symfonia w bieli” Adriana Lisboa

Wydawnictwo: Rebis
wydanie: 29.03.2016r.
tytuł oryginału:Sinfonia em Branco
tłumaczenie: Wojciech Charchalis
oprawa: twarda
liczba stron: 208




„...kobiety grube i bez kompleksów obnosiły się z niesamowicie krótkimi spodenkami, z których wystawały uda pokryte cellulitem, i koszulkami na ramiączkach, długimi i krótkimi, odsłaniającymi pulchne ramiona i brzuchy, a nad nimi kołysały się piersi jędrne albo sflaczałe. Kobiety bardzo dystyngowane, o cienkich brwiach, chodziły po trotuarach z ramiączkami staników odsłoniętymi przez dekolty bluzek. Na czole, na skroniach i na ustach wysmarowanych czerwoną szminką tysiące kropel potu opierało się batystowym chusteczkom. Mężczyźni ściągali koszulki, żeby pokazać zasiedziałe i opasłe brzuchy. (...) Upał panował wszędzie i na nic zdawało się poszukiwanie fałszywego poczucia ulgi w oceanie, bo słońce paliło nawet wtedy, gdy zimna woda kazała sądzić, że daje jakąś ulgę”. To opis ulic Rio de Janeiro i nijak ma się o do stereotypowych wyrażeń o Brazylii. Gdzie te najpiękniejsze i najzgrabniejsze Brazylijki, gdzie właścicielki ponętnych brazylijskich pośladków i właściciele nagich, muskularnych torsów? Gdzie skąpo odziane kobiety, które z gracją i swobodą kręcą biodrami w rytmie samby. Takich opisów z pewnością nie znajdziemy u pisarki młodszego brazylijskiego pokolenia - Adriany Lisboi.

źródło
Książkę otwiera przedstawienie postaci Tomasa, malarza. Mieszkał on w pobliżu domu, w którym dwie siostry spędzały swoje dzieciństwo. Tomas całkowicie zakochał się w jednej z nich, Marii Inês, która ubrana była, w dniu poznania, w białą sukienkę. Obraz dziewczyny w bieli towarzyszył Tomasowi przez większość życia. Obsesyjnie przywoływał wspomnienia i zestawiał je z obrazem malarza Jamesa Whistlera "Symfonia w bieli". Był po prostu skazany na zakochanie się bez pamięci w dziewczynie w bieli. Późniejsze jego losy również będą przeplatane z losami sióstr. 

Jednak centralnymi postaciami tej powieści są właśnie siostry Maria Inês i Clarice. Mieszkają one na zalanej słońcem fazendzie. Młodsza Maria korzysta z beztroskiego dzieciństwa, aż do wieku dziewięciu lat, gdy staje się świadkiem pewnej sytuacji. Widziała coś, co nie było przeznaczone dla jej młodych oczu. Niszczy to jej mały świat i pozostawia blizny. Starsza o cztery lata Clarice miała jeszcze mniej szczęścia. Traumatyczne wydarzenia z dzieciństwa spowodują jeszcze większe blizny na duszy i ciele również. Ich matka Otacilias, uwięziona w nieszczęśliwym małżeństwie i patriarchalnym związku, wiedziała, że córka cierpi, ale  nic nie powiedziała, nic nie zrobiła. Dwa lata później Clarice, jako piętnastolatka, została wysłana do ciotki w Rio de Janeiro.W dorosłym życiu tłumione wspomnienia i niewypowiedziane słowa pchną ją w alkohol, narkotyki i próbę samobójczą. Minie wiele lat zanim siostry spotkają się ponownie i wyjaśnią sobie bolesne rodzinne tajemnice. 

Imponujący jest tu styl pisania autorki. Adriana Lisboa świetnie rozumie grę słów. (Tutaj wyrazy uznania należą się również tłumaczowi). Metafora goni metaforę. Krótkie zdania dosadnie uderzają, zmuszają do przemyśleń. Wszystkie rozmowy są ciche, krótkie, niedopowiedziane słowa zostają pomięte milczeniem. Strach i ból, nienawiść i zagubienie przenikają całą historię. I ta cisza, która towarzyszy życiu bohaterów. Cisza, która przenika do ich wnętrza. Decydujące sceny z książki odbywają się na wzgórzach. Na wzgórzach, gdzie nad doliną unoszą się kolorowe motyle. (W Niemczech książka została przetłumaczona „Der Sommer der Schmetterlinge”, czyli lato motyli"). Nad tymi wzgórzami obraz beztroskiego dzieciństwa przeplata się z traumatycznymi wydarzeniami. 

Ten sugestywny obraz może być też tłem politycznym. Brazylia, kraj który przeszedł przez dwie represyjne dyktatury (1937-45; 1964-85) w kierunku demokratycznego społeczeństwa obywatelskiego. Mimo to patriarchalna przemocy i ucisk nadal przejawiała się w wielu obszarach życia zwykłych Brazylijczyków. I choć kobiety cieszą się teraz większą swobodą i niezależnością niż kiedykolwiek przedtem, Adriana Lisboa sugeruje, że przeszłe urazy nie zostały jeszcze do końca całkowicie rozwiązane. A pozostałości po patriarchalnym modelu rodziny mogą być jeszcze zakorzenione w społeczeństwie. 

Powieść ta urzekła od samego początku. Aby jednak zajrzeć głębię duszy bohaterów, trzeba się wybrać w podróż. Podróż pełną tragedii i wielkich emocji. Trzeba stanąć nad przepaścią i pozostać na chwilę w zamyśleniu. Wsłuchać się w ciszę, poczuć harmonię. To powieść, która odsłania zarówno grozę i poezję życia.
Polecam gorąco.
Boa leitura!

 Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Rebis za co bardzo dziękuję.

A tak przy okazji to Adriana Lisboa odwiedzi Polskę w dniach:

- 4 i 5 kwietnia (Warszawa)

- 6 kwietnia (Kraków). Więcej informacji tu




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz