wtorek, 4 lipca 2017

„Współcześni kochankowie” Emma Straub

Wydawnictwo: Rebis
data wydania: 4 lipca 2017 PREMIERA 
tytuł oryginału: Modern Lovers
oprawa:zintegrowana
liczba stron: 480




Emma Straub jest autorką książek, które znalazły się na liście bestsellerów „New York Timesa”: „Lato na Majorce” (wydanej przez REBIS w 2016 r.) oraz „Laura Lamont’s Life in Pictures”; należy do zespołu redakcyjnego „Rookie”, publikuje teksty literackie i nieliterackie w różnych czasopismach. Mieszka w Nowym Jorku. Zatem w Stanach robi karierę, a jej książki się podobają. Nie oznacza to jednak, że to, co podoba się Amerykanom, zachwyci też Polaków, ale przekonajmy się.

Na samym początku poznajemy bohaterów: Elizabeth, Andrew i Zoe. Wszyscy znają się od czasów studenckich, teraz zbliżają się do pięćdziesiątki, mieszkają w samym sercu Brooklynu. Elizabeth i Andrew są małżeństwem i mają dorastającego syna  Henry'ego. Natomiast Zoe ma również nastoletnią córkę Ruby i żonę. Tak, żonę, gdyż Zoe funkcjonuje w legalnie zalegalizowanym związku lesbijskim. I po kilkunastu latach pożycia jej związek przechodzi kryzys zagrożony rozwodem. Elizabeth stara się wpierać przyjaciółkę, ale sama zaczyna mieć problemy. Po pierwsze jej mąż - dotąd spokojny domator - zaczął uczęszczać na spotkania tajemniczego klubu EWOLUtorium, gdzie uprawia jogę, poddaje się relaksującym masażom i tańczy w transowych układach. Po drugie pewne osoby chcą kupić prawa autorskie, do jej piosenki, stworzonej na studiach. No i po trzecie wychodzi na jaw, że jej syn Harry spotyka się z Ruby i uwielbia oddawać się rozkoszom cielesnym w miejscach publicznych.

Mamy zatem wycinek z życia typowego amerykańskiego społeczeństwa. Niespełniony zespół rockowy, nastolatki obściskujące się bez skrupułów na korytarzach szkolnych, wyzwolone związki, przypadkowe kontakty seksualne, poszukiwanie nowych doznań - takie doświadczenia mają bohaterowie. Czytając o tym trochę się uśmiechałam pod nosem, gdyż amerykańskie problemy trochę nie przystają do polskich realiów. Na szczęście. I na szczęście autorka porusza jeszcze inne wątki.

Przede wszystkim to opowieść o ludziach dojrzałych, którzy mają swoje wzloty i upadki za sobą. Są w takim momencie życia, że zaczynają się powoli zastanawiać, czy to, co już przeżyli w pełni ich satysfakcjonuje, czy pragną przeżyć jeszcze coś nowego. To również historia przyjaźni. Zarówno przyjaźni partnersko-małżeńskiej, jak i relacji między dwiema kobietami. Elizabeth i Zoe bardzo różnią się od siebie, mają odmienne poglądy na wychowywanie dzieci, odmienny styl życia. Jednak więź, która jej łączy jest silniejsza niż wszystko. Kolejny motyw to przypadkowe znajomości, które pojawiają się w życiu kobiet. Skąd wiedzieć, czy dana relacja jest chwilową ekscytacją, czy głębokim uczuciem? Czym różni się zakochanie od miłości? Z tymi dylematami będą mierzyć się bohaterki i bohater, czyli Andrew. Kolejny ciekawy wątek to wpływ na wybór drogi życiowej nastoletnich dzieci? Czy rodzice mają prawo decydować na swoje pociechy, czy pozostawić im dowolność w podejmowaniu decyzji, choćby w wyborze szkoły. Innym drażliwym tematem poruszanym w książce jest problem zalegalizowania związków partnerskich z prawem do dziedziczenia i adopcji dzieci. Czy to jest nowoczesne? modne? czy demoralizujące? To też powieść o zamiłowaniu do gotowania i muzyki. I o tym jak wspólne pasje mogą połączyć na całe życie.

„New York Times” tak napisał o tej książce: „Błyskotliwa i zabawna powieść o tym, co to znaczy nareszcie wydorośleć wiele lat po osiągnięciu dojrzałości”. Wypada mi się z tym zgodzić. Cieszę się jednak, że nie mieszkam w Stanach i moje problemy są mniej wyzwolone.


Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Rebis za co bardzo dziękuję.
                                  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz