niedziela, 4 marca 2012

"Czekając na Godota" Samuel Beckett

wydanie: e-book 

Wyobraźcie sobie drzewo, pod nim kamień, kilka kroków dalej biegnie samotna droga. Ot, tyle - to cała scenografia, niezbyt imponująca jak na jeden z najgłośniejszych dramatów na świecie. Czy rzeczywiście można mu przypiąć taką etykietkę? Czy nie jest 'przegadany', 'przereklamowany'? Bynajmniej, NIE JEST! I zaraz to udowodnię.

Bohaterów też tu nie za wiele: dwaj przyjaciele-włóczędzy o przedziwnych imionach - Estragon i Vladimir oraz dwie postaci drugoplanowe - Puzzo i Lucky, jest jeszcze nieznany nawet z imienia Chłopiec. I niby nic się nie dzieje. Dwóch facetów gada sobie pod drzewem, a obok pojawiają się postacie. Żadnej skomplikowanej akcji, rozbudowanych postaci, dekoracji, opisów, tak jakby o niczym. Jednak, żeby powiedzieć i wyrazić wiele nie trzeba pisać wielostronicowych poematów czy powieści. Minimalizm, forma ascetyczna, wyciszenie...

Toczy się tu nieustany dialog między Wladimirem a Estragonem - który tworzy tu akcję, bo akcja rozumiana jako ciąg wydarzeń praktycznie nie istnieje. Panowie rozmawiają sobie o swoim podobnym losie,  jednak mają do niego inne nastawienie. Estragon jest z nim całkowicie pogodzony, zaś Vladimir pragnąłby czegoś innego i wierzy, że istnieje ktoś, kto mógłby wyrwać ich z tej beznadziejności. 

Tą osobą jest tytułowa postać - Godot. Vladimir twierdzi, że kiedyś się z nim już widzieli, że prosili go o pomoc i on wyznaczył im spotkanie właśnie przy umówionej drodze pod drzewem. Muszą więc czekać. 

ESTRAGON: Przyszliśmy tu już wczoraj.
VLADIMIR: Skąd! Coś ci się pomyliło
ESTRAGON: A co robiliśmy wczoraj? 
VLADIMIR: Co robiliśmy wczoraj? 
ESTRAGON: No? 
VLADIMIR: Jestem pewien, że... Siać zwątpienie to ty umiesz.
 
Śmieszność w oczekiwaniu przeradza się powoli w zwątpienie i brak nadziei. Vladimir jest typem wymądrzającego się filozofa, jest niespokojny, ciągle się wierci, jednak schludny i zadbany. Estragon zaś jest leniwy, mało mówi, ubiera się niechlujnie, ale jest dobrym obserwatorem - opiera się an intuicji. Podczas tych ich konwersacji pojawia się przedziwna para - Pozzo i Lucky. Lucky jest służącym Pozzo, jednak po ich wypowiedziach to właśnie Luckiego  można by uznać za szlachetnie urodzonego, a Pozzo - za brutalnego i prymitywnego. Po czym Pozzo i Lucky zbierają się do drogi, a dla Vladimira i Estragona rozpoczyna się kolejny dzień czekania na Godota. Czy tytułowy bohater w ogóle kiedykolwiek się pojawi? 

Bohaterowie są skazani na siebie…
ESTRAGON: Zaczekaj! Zastanawiam się czasem, czy nie byłoby lepiej, gdyby każdy z nas został sam, sam ze sobą. Nie jesteśmy stworzeni do tej samej drogi.
VLADIMIR : To wcale nie takie pewne.
ESTRAGON : Tak, nic nie jest pewne.
VLADIMIR : Jeśli uważasz, że tak byłoby lepiej, możemy się jeszcze rozstać.
ESTRAGON : Teraz już nie warto.

Bezsens, bezcelowość, absurd, gorycz, strach, samotność i nadzieja, że kiedyś coś się zmieni - czyż nie jest to uniwersalne? Dramat Becketta podobał mi się jeszcze z innego powodu, bardzo lubię takie dialogi, rozmowy o życiu. Trochę przypomina mi to filmy, a raczej scenariusze pisane przez Quentina Tarantino (sceny z "Pulp Fiction", "Cztery pokoje") lub rozmowy bohaterów z ostatniej polskiej komedii "Baby są jakieś inne". Tak jakoś mi się nasunęło.

Ponadto utwór Becketta jest przesiąknięty symboliką, tu każdy szczegół, każda wypowiedź ma znaczenie (tak jak w dobrym scenariuszu - każde ujęcie jest ważne i nie jest przypadkowe). Symbolem jest samotne drzewo, droga, kamień, Najbardziej jednak intrygująco i tajemniczo brzmi imię tytułowego bohatera. Kojarzy się ze słowem "God", czyli Bóg. Beckett jednak znał wiele języków, dodał wiec do angielskiego rdzenia francuski przyrostek zdrabniający "-ot" (polski "-uś" lub "-ek"). Co wyszło "Bożek", "Boguś"?
Ale autor w jednym z wywiadów powiedział "gdybym chciał pisać o Bogu, nazwałbym go Bogiem"

Godot - to niewątpliwie jedna z najbardziej tajemniczych postaci w literaturze. Kimkolwiek miałby się okazać - człowiekiem, Bogiem, czy ideą warto na niego czekać i wierzyć, że nadejdzie, bo sama wiara jest schronieniem przed naszymi lękami. 

10 komentarzy:

  1. Z chęcią zapoznam się z tym dziełem, wiele dobrego o nim słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja nic o tym tytule nie słyszałam i aż mnie to dziwi. :) Dla mnie to duża ciekawostka. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Aż wstyd, że wcześniej do tego nie sięgnęłam:) Dzięki za zwrócenie uwagi!
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam jeszcze twórczości Beckatta. Ostatnio usłyszałam o niej zupełnie przypadkowo właściwie. :) Tą pozycją mnie bardzo zainteresowałaś i wydaje mi się ona być odpowiednia do rozpoczęcia przygody z autorem. :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam na studiach :) Dramat ciekawy i oryginalny, no i jak to dramat - przeczytanie nie wymaga wiele czasu, a takie tytuły warto znać. Tak że przyłączam się do polecania!

    OdpowiedzUsuń
  6. Dokładnie, przeczytanie nie wymaga czasu,a warto ja znać!

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdecydowanie muszę przeczytać. Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wiem, czemu, ale wydawało mi się, że Czekając na Godota jest szalenie ciężkim tekstem, więc nawet się nie przymierzałam. Tym chętniej sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Lektura tej pozycji czeka mnie wkrótce w związku z zajęciami z literatury angielskiej, ale nie wiem, czy czekam na to z utęsknieniem...

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie czytałam, ale oglądałam spektakl w teatrze i chociaż było to dobrych kilka lat temu, do tej pory świetnie go pamiętam, takie wywarł na mnie wrażenie. Koniecznie będę go także musiała przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń