środa, 11 lipca 2012

"Światła września" Carlos Ruiz Zafón

Wydawnictwo: Muza / audiobook
wydanie: 2012
lektor: Piotr Fronczewski



"To nieprawdopodobne!" - żaden z przedmiotów nie zdawał się pochodzić z szarej rzeczywistości. Patrząc na otuloną mgłą rezydencję od razu zapadało się w hipnotyczny trans. Olbrzymie, kręcone schody zdawały się wspinać bez końca. Widmowa poświata rozchodziła się po pomieszczeniach i odsłaniała iście muzealne zbiory mechanicznych zabawek. Klamki były uśmiechniętymi twarzami, które puszczały oko, gdy się tylko ich dotknęło, fantastycznie opierzona sowa wytrzeszczała szklane źrenice powoli unosząc skrzydła, setki miniatur stały w gablotach, mały psotny szczeniaczek szczekał za przelatującą myszką, zwieszona z sufitu karuzela wróżek, smoków i gwiazd kręciła się wokół zamku unoszącego się pośród bawełnianych obłoczków, w rytm pobrzękiwania pozytywki. Dech zapierało do tych wszystkich nowych wspaniałości, zdumiewających, przemyślniejszych. Zauroczenie sięgało zenitu.

Owa rezydencja znajduje się w Błękitnej Zatoce u wybrzeży Francji. To tu przybyła wdowa z dwójką dzieci, aby po śmierci męża objąć posadę ochmistrzyni w bajecznego bogatego producenta zabawek Lazarusa. Dom na Cyplu w Normandii, jak i rezydencja pracodawcy, wywiera na Simone i jej dzieciach - Irene i Dorianie – piorunujące wrażenie. Otoczenie też wydaje się wręcz bajkowe, jak obietnica tysiąca przygód czekająca na odkrycie. Zatoczka wyżłobiona w skale przez morze, spokojne wody laguny, połyskująca tafla wody, ogromna dzika plaża ciągnąca się w nieskończoność. Pod warstwą okalającej wszystko mgiełki otwiera się ogród przejrzystych szmaragdów, piaszczyste dno migocze niczym biały welon, ławica ryb tańczy pod kadłubem łodzi. Magiczny, olśniewający świat migotliwych odbłysków.

W maleńkim portowym miasteczku też panują zupełnie inne reguły życia odmienne niż Paryżu. Powiew morskiej bryzy przesycony zapachem soli sprawiał, że traciło się tu poczucie czasu, a jedynym zegarem było słońce. W Paryżu wszyscy byli anonimowi, nikt się nie znał, tu - wprost przeciwnie - każde kichnięcie było obszernie komentowane, każde przeziębienie było wiadomością, a każde wiadomości rozchodziły się szybciej niż zarazki.

Jednak magia tego miejsca pęka jak bańka mydlana. Świat jest pełen cieni, (…) cieni mieszkających w każdym z nas”. To bajkowe miasteczko, a szczególnie w rezydencja Lazarusa, staje się siedliskiem uśpionych sił z przeszłości. Mechaniczne zabawki zaczynają budzić grozę i….ożywają. W krótkim czasie dochodzi to tajemniczego morderstwa młodej dziewczyny

Można zatracić się w tym niesamowitym, niepowtarzalnym klimacie, jaki potrafi stworzyć jedynie Zafon. Po przeczytaniu “Cienia wiatru” i “Księcia mgły” śmiem twierdzić, że autorowi o wiele lepiej wychodzą powieści młodzieżowe, bo w zamyśle Zafona “Światła września” miały być lekturą dla młodzieży. “Książę mgły” i właśnie “Światła września” oczarowały mnie, rozkochałam się w tej magii. I tak jak na końcu “Księcia mgły” tak i teraz po “Światłach września” - poryczałam się. “Któregoś dnia, nieważne kiedy, nadejdzie nasz czas, że gdzieś daleko światła września zapalą się dla nas, i że wtedy żaden cień nie stanie nam już na drodze, i że będziemy razem. Na zawsze”. To takie niesamowite i nieprawdopodobne!


Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Muza
 

17 komentarzy:

  1. Muszę przeczytać! Jestem po lekturze Księcia Mgły i bardzo chętnie sięgnę po kolejnego Zafona;)

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny autor i świetna książka xD Podziwiam talent Zafona, a tę książkę polecam każdemu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. czytałam, świetna książka
    zresztą co tu wiele mówić - to Zafon! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. mam w domu ale w wersji tradycyjnej:D więc trzeba przeczytać:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam w wersji papierowej, Zafon podoba mi się zawsze, bo to mój ulubiony autor, ta książka również zrobiła na mnie wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzięki "Światłom września" pokochałam Zafona. :):)

    OdpowiedzUsuń
  7. Posiadam papierową wersję, nie mogę się jej doczekać :D

    OdpowiedzUsuń
  8. zafon to chyba już trochę jak marka;) zawsze dobra;) jeszcze nie czytałam ale mam zamiar szybko nadrobić

    OdpowiedzUsuń
  9. czytałam, ale aż tak mnie nie zachwyciła ta książka :)

    OdpowiedzUsuń
  10. jeszcze nic nie czytałam tego autora, ale mam w planach. jednak chyba nie zacznę od tej ksiązki.

    OdpowiedzUsuń
  11. Książki Zafona są niesamowite, mają wyjątkowy klimat. Tej akurat nie czytałam, ale wszystko przede mną :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Magiczny świat Zafóna? Francja? Nie mogę sobie tej pozycji odpuścić. :) Mam ją w planach na razie. Co do Twojej opinii, że lepiej autorowi wychodzą powieści młodzieżowe, to zauważyłam, że wiele osób tak twierdzi. Ja jednak nie potrafię się zdecydować, które wolę. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zgadzam się, Zafón po mistrzowsku tworzy magiczny klimat, na dodatek udaje mu się nie wpadać przy tym w kicz. To, fajnie kreowani bohaterzy, zgrabnie snuta opowieść, wszystko podane w słodko-gorzkim sosie... Cóż, jeden z moich ulubionych autorów.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Trudno spotkać kogoś, kto nie lubi Zafona, jego książki zostają na długo w pamięci i chętnie się do nich wraca. "Świateł września" jeszcze nie czytałam, tym bardziej cieszę się na lekturę ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ale mnie książek ominęło! Kiedy to nadrobić wszystko? I jak lato się u Ciebie zaplątało w szablon!:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Naprzeciw tłumowi zachwyconych głosów postawię swoją mniej przychylną opinię. Nie chciałabym ujmować Zafonowi, jako autorowi ciekawych książek, nie mówię, iż jego utwory są złe... Według mnie są świetnymi pozycjami młodzieżowymi (chyba już jestem za stara i za młodzież mnie nikt nie uzna). Mnie osobiście zawsze w jego książkach czegoś brakuje. "Książę mgły" zaczynał się obiecująco, a swym zakończeniem nieco mnie zawiódł. "Świateł września" jeszcze nie czytałam. Pewnie sięgnę po nie któregoś dnia, ale jako po lekką lekturę dla odprężenia i nic poza tym.
    Pozdrawiam
    Mgr Leonek

    OdpowiedzUsuń