środa, 12 grudnia 2012

"Teodora. Aktorka. Kurtyzana. Cesarzowa" Stella Duffy

Wydawnictwo: Rebis
wydanie: 2012
tłumaczenie: Paweł Jazłowiecki
oprawa: broszura szyta ze skrzydełkami
format: 150x225
liczba stron: 336





Podtytuł książki sugeruje pokrótce czego, a raczej kogo, będzie dotyczyła jego treść. Główną bohaterkę poznajemy w wieku 5 lat, kiedy to straciła ojca - tresera niedźwiedzi i zmuszona była pracować na swoje utrzymanie. Zaczyna od pracy tancerki i aktorki, ale po osiągnięciu 12 lat poszerza swoją profesję i przenosi się na tyły sceny, w bardziej kameralne warunki. Nie za bardzo ubolewa z tego powodu. Szybko uczy się pewnych sztuczek, aby poza dawaniem przyjemności mężczyznom, mieć też coś dla siebie. Ciało zawsze stanowiło dla Teodory narzędzie pracy, "obrabiała" ochoczo pół tuzina mężczyzn tygodniowo, po czym zgarniała ich pełne sakiewki. Jej błyskotliwość, intuicja i inteligencja sprawiły jednak, że Teodora zapragnęła czegoś więcej. Chciała bowiem podniesienia swojego statusu społecznego. Jednakowoż ówczesne prawo jej na to nie pozwalało - jeśli kobieta była aktorką, była też automatycznie kurtyzaną i nie miała prawa wyjść za mąż. To nie powstrzymało jej przed wyjazdem za mężczyzną, który mógł choć trochę podnieść jej pozycję w społeczeństwie. Mężczyzna nie okazuje się jednak tym "wybawcą". Teodora przeżywszy wielkie rozczarowanie, trafia na pustynię, gdzie przechodzi nawrócenie. Pewne zbiegi okoliczności sprowadzają ją z powtotem do Konstantynopola. A tam zacznie się już jej początek drogi na szczyt, by zostać żoną Justyniana I tudzież cesarzową Bizancjum.

Szczerze - to Teodora nie wzbudziła na początku mojej sympatii. Wulgarna, wyuzdana, pozbawiona empatii, myślała tyko o zaspokojeniu własnych potrzeb. Potrafiłą wywołać miłość oraz nienawiść i dzięki skrajnym emocjom osiągnęła sławę. Każdy chciał mieć dla siebie osławioną Teodorę. Z biegiem akcji Teodora zmienia się diametralnie, przechodzi wewnętrzną przemianę, by ostatecznie móc otulać się purpurą i zdobyć mężczyznę, który poza zadowalaniem jej w łóżku, był jej przyjacielem i partnerem. Ewaluuje, by być podporą cesarza ówczesnego świata.

Osobny wątek to tło historyczne – tu dość niestety słabo zarysowane. Zabrakło mi tutaj szerszego zobrazowania Konstantynopol z VI wieku. Miasto wtedy tętniło życiem, rozwijała się sztuka bizantyjska, a tu jest tylko obraz miasta, gdzie wszystko ma swoją cenę, a ulice przepełnione są erotyką. Kobiety i mężczyźni są zepsuci i chociaż szerzy się już chrześcijaństwo, nikt za bardzo przykazań nie respektuje, szczególnie szóstego.

Podsumowując – dla fascynatów starożytnego Rzymu i dziedzictwa jakie po sobie zostawił – powieść warta przeczytania, również dla tych Czytelników, którzy uwielbiają ciekawe portrety kobiet w literaturze. Ja czuję lekki niedosyt, może to przez ten wulgarny język, może przez brak sympatii dla bohaterki na początku powieści. Aczkolwiek na kontynuację losów Teodory czekam z niecierpliwością, gdyż jako cesarzowa, osoba już wpływowa i potężna, wydaje się bardziej intrygującą postacią, godną nie jednej biografii. 

Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Rebis za co bardzo dziękuję.,

3 komentarze:

  1. Ha! We mnie również Teodora nie wzbudziła początkowo sympatii; szczerze mówiąc zaczęłam się do niej przekonywać, kiedy okazało się, że jej uczucia do Justyniana są szczere, podobnie jak jej nawrócenie:/ Miałam do czynienia z lepiej nakreślonymi portretami sławnych kobiet, ale może autorka "poprawi się" w kontynuacji?
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. czytałam, ale jakoś szczególnie nie byłam nią zachwycona
    asymaka.blog.interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Być może sięgnę :) Wpierw niech wpadnie mi w ręce, a potem się zastanowię :)

    OdpowiedzUsuń