poniedziałek, 11 lipca 2016

„Tamtego lata na Sycylii” Marlena de Blasi

Wydawnictwo: Muza
data wydania: 8 czerwca 2016
tumaczenie: Magdalena Tulli
tytuł oryginału: That summer in Sicily
okładka: miękka ze skrzydełkami
liczba stron: 416



„Bez Sycylii Włochy nie wywierałyby żadnego wrażenia” - napisał J. W. Gethe. Można się z tym stwierdzeniem nie zgadzać, ale trzeba przyznać, że Sycylia bez Włoch nie straciłaby nic ze swojej atrakcyjności. Podobno Sycylia jest wyspą nie przypadkiem, nie jest kaprysem natury. Jest wyspą ze względu na swoją wyniosłą skłonność do izolacji i głęboko zakorzenioną tradycję. 

Książka Marleny de Blasi nie jest opowieścią o  wyspie, tylko o pewnej osadzie leżącej w samym jej sercu, tam gdzie góry sięgają nieba. Jest to historia o położonej na odludziu wiosce w górskiej kotlinie, zbudowanej z głazów, w pobliżu ruin starożytnej świątyni. Krajobraz jest równie iście sielski. Pola obsiane pszenicą, na spalonych słońcem stokach pasą się owce i kozy, na urwiskach rośnie plątanina mirtu, żarnowca i tymianku. Reguły życia toczącego się tu wczoraj, przedwczoraj, przed stuleciem i dziś są takie same. Przeszłość nie popada w zapomnienie, nic z niej nie zginęło ani nie zostało wykreślone. Antyk, czasy nowożytne i współczesność stopiły się w jedno. 

Wśród takich krajobrazów pojawia się pewna amerykańska dziennikarka z mężem pochodzącym z północnych Włoch. Zatrzymują się oni w pensjonacie signory Toski. Imponująca willa jest bajecznym pałacem z żółto-czerwonym dachem. Wokół niego rozpościerają się ogromnie ogrody, bardzo pieczołowicie wypielęgnowane. W ogrodach codziennie pracują trzydzieści cztery wdowy. Radzą sobie ze wszystkim: z gotowaniem, pieczeniem, robieniem przetworów, podawaniem posiłków, sprzątaniem, szorowaniem, polerowaniem, szyciem, cerowaniem, praniem, prasowaniem, doglądaniem kwiatów i warzyw, jak również z opieką na zwierzętami domowymi. 

Właścicielka signora Tosca opowiada Amerykance swoją burzliwą i romantyczną historię. Tosca odziedziczyła cały majątek od księcia Leo d'Anjou. Była jego wychowanką. Jako dziewięcioletnia dziewczyna została sprzedana, oddana na służbę, do pałacu księcia. Wychowywała się z jego córkami. Tosca zdobyła najlepsze wykształcenie jakie było możliwe w tamtych czasach. W miarę jak dorastała, zaczęła odkrywać palące uczucie do księcia. Jednak na drodze ich miłości stanęło wszystko: pochodzenie, wiek, status rodzinny, a także sycylijska mafia. Tyle o fabule, nie ma sensu zdradzać szczegółów tej historii.

Powieść bardzo mnie zaskoczyła. Spodziewałam się harlequinowskiej banalnej opowieści. I choć książka na parę słabszych momentów, to historię Toski i Leo czyta się z wypiekami na twarzy. Z pewnością uroku dodał tu sycylijski klimat. Pośród szarych, czarnych i czerwonych skał pną się wąskie drogi. Egzotyczne gaje kontrastują gęstwiną zielonych drzew. Ale to nie tylko sam krajobraz, to również przejawy sycylijskiej tradycji, które są opisane w książce. Milczenie, wendeta, ius primae noctis, czyli prawo pierwszej nocy. Polecam, idealna na letnie upały. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz