poniedziałek, 13 lutego 2017

„Najpierw mnie pocałuj” Lottie Moggach

Wydawnictwo: Rebis
data wydania: 29.02.2017r. przedpremierowo 
Tłumaczenie: Katarzyna Karłowska
tytuł oryginału: Kiss me first
oprawa: broszura klejona ze skrzydełkami
liczba stron:320





Tytuł książki mógłby sugerować, że będzie to powieść o jakiejś romantycznej historii lub melancholijny romans. Nic bardziej mylnego! Debiut Lottie Moggach jest thrillerem i śmiem twierdzić, że jednym z lepszych, jakie ukazały się ostatnio na rynku.  Elektryzująca, niepokojąco klaustrofobiczna i ogromnie poruszająca - tak pisała o książce zagraniczna prasa i w pełni się z tymi opiniami zgadzam.

Nieco o fabule. Leila to młoda dziewczyna, która po śmierci matki żyje we własnym, wyizolowanym świecie. Zawsze lubiła być sama. Zanim zachorowała jej mama, czuła się z tym doskonale. Spędzała wieczory i weekendy czytając książki lub grając na komputerze. Rzadko wychodziła z domu, choć mieszkała w tętniącym życiem Londynie. Nie miała wielu znajomych, gdyż po skończeniu szkoły, jedyny kontakt z ludźmi z roku miała na portalach społecznościowych. Jej aktywność w sieci wzrosła po śmierci mamy. Prawie wcale nie wychodziła na miasto, pracowała w domu testując programy komputerowe, w wolnym czasie grała w gry komputerowe i serfowała po necie. Bardzo mocno udziela się na forum Czerwona Pigułka, gdzie jej postawa została zauważona przez założyciela, Adriana. Czerwona Pigułka był to serwis, gdzie odbywały się racjonalne dyskusje na tematy filozoficzne, nikt nie wylewał z siebie tam przypadkowych rzeczy, jakie przychodziły mu do głowy. Po krótkim czasie została przyjęta do elitarnego grona, a tam już odbywały się dyskusje na wyższym poziomie intelektualnym.

Pewnego dnia dostaje od charyzmatycznego i nieprzeciętnie inteligentnego Adriana propozycję. Leila od razu czuje się wyróżniona i wzrasta jej samoocena. Misja ma polegać na wcielenie się na Facebooku w nieznaną sobie kobietę - Tess, która chce popełnić samobójstwo. Kobieta nie chce ranić bliskich sobie osób. Leila ma zatem udawać Tess, zamieszczać psoty, pisać mejle do znajomych, dzięki temu otoczenie Tess będzie wierzyć, że ona wciąż żyje. Leila nie waha się długo i szybko przyjmuje propozycję, gdyż uważa, że każdy człowiek jest panem samego siebie i dlatego ma prawo przejąć kontrolę nawet nad własną śmiercią.   

Do zadania przygotowuje się bardzo solidnie i fachowo. Najpierw przez miesiąc wymienia się z Tess wiadomościami dopytując ją o szczegóły życia. Ma dostęp również do jej starych mejli, wysłanych wiadomości, konta na Facebooku. Dzięki temu tworzy linię jej życia i wie kiedy z kim się spotykała, co mówiła, jak się zachowywała. Kobiety ustalają dzień „wymeldowania”, w którym to Leila ma całkowicie przejąć tożsamość Tess, logować się na jej konta, zamieszczać posty z dalekiej podróży, a tymczasem Tess na „zniknąć” ze świata.

Leila początkowa pochłonięta jest zadaniem, stara się  wykonać je profesjonalnie. Zmienia nawet styl pisania, wysyła do znajomych wiadomości w takim tonie, jakby pisała sama Tess. A z racji tego, że życie obu kobiet było kompletnie odrębne i inne, Leila powoli zatraca granicę osobowości, a jej równowaga psychiczna zostaje zatrata. Chłód emocjonalny, znikomy poziom współczucia i empatii wobec innych wraz z wysuwającą się niemal na pierwszy plan tendencją do uporczywego nieprzestrzegania obowiązującego porządku społeczno-obyczajowego tak określa się osoby dyssocjalne, antyspołecznie. Leilę z pewnością można określić takim typem osobowości. Jak się skończy taka gra i udawanie kogoś innego?

To nie jedyny problem jaki porusza książka. Całość jest wielopłaszczyznowa. Jest to powieść o zagubieniu i poszukiwaniu własnego „ja”. Jest to również thriller wkraczający na grząski grunt życia online. To dziś ogromy problem społeczny. Często ludzie uciekają w wirtualne znajomości i internetowy świat, gdzie pokazują fałszywe postawy. Portale społecznościowe pękają w szwach, pokazuje się więcej niż potrzeba. Można przecież napisać wszystko, gdzie się było, z kim się było, co zwiedzało, co się jadło, nawet w jakim się jest nastroju. A ilość laików pod zdjęciami jest wyznacznikiem prestiżu. Czy tak naprawdę warto, czy warto tak się uzewnętrzniać?

Jestem pod wrażeniem tematyki jaką poruszyła autorka. Książka ma oczywiście swoje słabsze strony, mniej więcej w połowie czytelnik zaczyna się trochę nużyć i irytować, ale całość to świetny rys psychologiczny młodego pokolenia, podszyty ogromnymi emocjami. Lottie Moggach pokazuje możliwości i granice życia przeżywanego online. Taka lektura ku przestrodze. Gorąco polecam.




Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Rebis za co bardzo dziękuję.


1 komentarz:

  1. Jestem na świeżo po lekturze i muszę powiedzieć szczerze, że czuje niedosyt... Czegoś mi zabrakło. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń