piątek, 25 listopada 2011

"Niech zawiruje świat" Colum McCann

Wydawnictwo: Muza
wydanie: październik 2011
tłum. Hanna Pawlikowska-Gannon  
ISBN 978-83-7495-977-3
format: 145 x 205 mm
oprawa: broszurowa


Philippe Petit - człowiek na linie - ten Francuz 7 sierpnia 1974 przeszedł między wieżami World Trade Center. Colum McCann wykorzystał to wydarzenie i swobodnie go zinterpretował. Jak sam pisze starałem się dochować wierności charakterowi chwili i otoczenia”. Cała ta chwila była magiczna, a oczekiwanie na kolejny krok zapierał dech w piersiach. Wszyscy patrzyli, jak uniósł jedną stopę, w ciemnym pantoflu, niczym człowiek wchodzący do ciepłej szarej wody. Gapie wstrzymali oddech. Nagle wydawało im się, że powietrze jest wspólną własnością. Mężczyzna na górze był słowem, które zdawali się znać, choć nigdy dotychczas go nie słyszeli”.

To wszystko działo się w Nowym Jorku. My jednak najpierw przenosimy się Dublina, gdzie poznajemy dwóch braci. Chociaż dzielą ich tylko dwa lata różnicy, to są zupełnie różni. Corrigan, zawsze z mnóstwem książek pod pachą, od dzieciństwa miał zapędy altruistyczne. Potrafił oddać koc, na którym spał jakiemuś przypadkowemu bezdomnemu. Budził w ludziach iskrę życia i miał w sobie coś, co kazało czuć do niego sympatię. Nie miał problemu z wybraniem drogi życiowej. Został księdzem. Natomiast Ciaran to człowiek raczej bez obranego celu, bez ambicji, cieszący się chwilą obecną i nie zastanawiający się co będzie jutro. Mimo tych różnic łączy braci silna więź.

Spotykają się po krótkiej rozłące w Nowym Jorku. Tam Ciaran próbuje zrozumieć sens życia brata, która składa się przede wszystkim z pasma niedopowiedzeń. Pyta o źródła nędzy tych, którymi opiekuje się Corrigan. Corrigan pragnął absolutnie wiarygodnego Boga, którego można by odnaleźć w brudzie codzienności. Z zimnej nieubłaganej prawdy – z brudu nowojorskiej dzielnicy, koszmaru wojny w Wietnamie, nędzy – czerpał pociechę, że życie jednak potrafi mieć drobne uroki. Pocieszał się faktem, że kiedy dokładnie wpatrzysz się w ciemność w prawdziwym świecie, możesz natknąć się na światło, niedoskonałe i słabe, ale jednak światło. Pragnął, żeby na świecie było lepiej i żywił taką nadzieję.

Dlatego Corrigan pomaga wielu na nowojorskim Bronxie, w dość nietypowy sposób. W życiu braci pojawiają się pewne osoby: bogata Claire Soderberg, pielęgniarka z Gwatemali, czarnoskóra Gloria, prostytutka Jazzlin, sędzia Solomon. Wszystkie te postacie niebawem połączą wspólne losy.

Tam, na górze mężczyzna kroczy po line, a pod nim toczą się inne życiowe wędrówki. Miasto żyje teraźniejszą codziennością. Dzieją się tu zdarzenia dziwne, zastanawiające, a wszyscy są w jednym wielkim pędzie. Czy zatrzymają się na chwilę, aby spojrzeć w górę na śmiałka, czy raczej spojrzą w dół, na dno społeczne mieszkańców. A może raczej nigdzie nie spojrzą...

To jedna z tych książek, o której nie zapomina się następnego dnia. Biografie kilku ludzi, które budzą niepokój, zastanawiają, intrygują, wprawiają w nastrój melancholii.
Maleńki skrawek historii. Zderzenie różnych opowieści. Czekamy na eksplozję, ale nie dochodzi do niej. Samolot odlatuje, linoskoczek dociera do końca liny. Nic się nie rozpada”.


  Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Muza

3 komentarze:

  1. Nie miałam jej w planach, ale przekonałaś mnie. Chętnie ją przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy człowiek, interesująca biografia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. już nie mogę się doczekać kiedy zdejmę tę książkę z półki i zacznę ją czytać ,gdyż zapowiada się niezmiernie interesująco

    OdpowiedzUsuń