piątek, 15 marca 2013

„Młode Chiny” Krzysztof Kardaszewicz


wydawnictwo: Wydawnictwo Homini,Wydawnictwo Officyna
wydanie: lipiec 2010
oprawa: miękka
liczba stron: 136





Chiny - kraj z jednej strony fascynujący, a z drugiej przerażający. Zadziwia pięknem zabytków i krajobrazów, kulturą, życiem codziennym. Mimo tego wciąż jeszcze brzmią echa rewolucji z czerwoną książeczką Mao.


Krzysztof Kardaszewicz znalazł się w Chinach zaraz po studiach i spędził tam cztery lata. Był prezenterem telewizji w Chengdu, dziennikarzem w Pekinie oraz nauczycielem angielskiego. Dało mu to możliwości poznania różnych części kraju, ale również było pretekstem odbycia licznych rozmów, które prowadził w pociągach, kawiarniach, na ulicy. Rozumiał wtedy, że Chińczycy mają o wiele więcej wspólnego z Polakami niż początkowo się wydaje. Ci, urodzeni w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku byli i są nadal świadkami największych przemian. Na ich oczach rozpadł się socjalizm, a rzeczy takie jak praca, miłość, religia i sztuka - cały świat i wartości znane ich rodzicom - stanęły na głowie. Ich kraj z symbolu egzotycznej biedoty stał się czołową gospodarką świata, podejmującą się wypraw w kosmos, organizacji World Expo i olimpiady. [str.10] Młodzi Chińczycy stanęli na progu wielkich nadziei i możliwości, z drugiej jednak strony nie czuli nigdy takiej presji i oczekiwań. I tak książka jest ich opowieścią, o nich, o ich marzeniach, wartościach i rozczarowaniach.

To młode pokolenie uwikłane było w największą chyba różnicę pokoleń. Ich rodzice wychowani byli w innych czasach, w innym sposobie postrzegania świata, z innym bagażem doświadczeń. Kiedy oni dorastali, kraj pogrążony były w chaosie, natomiast ich dzieci wychowały się w już w kraju otwartym na produkty i kulturę Zachodu, nową sztukę, religię i rewolucję obyczajową. Zwykli robotnicy przerodzili się młode wilki pochłonięte pogonią za pieniędzmi i osobistymi korzyściami.

Praca i rodzina, seks i moralność, religia i ideały - nic już nie jest tym, czym było wcześniej i czego uczono w szkole. Wcześniej w szkołach nie wpajano, jak samodzielnie działać i rozwiązywać trudne sytuacje. Liczono zawsze na to, że wszyscy ślepo podążą za tłumem. Nic zatem dziwnego, że młodzi Chińczycy, oprócz fascynacji nowinkami, czują się zagubieni i zdezorientowani. Nie byli na to przygotowani. Dlatego wielu odczuwa frustrację i niepokój. Dlatego sami, po omacku starają się zrozumieć, kim tak naprawdę są i dokąd zmierza ich kraj.
O Chinach powstało już wiele książek, przewodników, filmów. I jak autor sam twierdzi, że można być w Chinach całe lata i pozostać jedynie turystą. Przy odrobinie szczęścia i dodatkowego zamiłowania do chińskiej kultury można zobaczyć w Pekinie duszę.
Polecam, jedna z tych pozycji, tak zwanej krótkiej formy, a wielkich treści.


Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Officyna

12 komentarzy:

  1. Brzmi bardzo interesująco. Chętnie sięgnę, jeśli tylko wpadnie mi w ręce. Nie przypominam sobie, żebym czytała coś o postawach młodych Chińczyków, to może być świeże spojrzenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam tylko dodać, że pomogłam książce wpaść w moje ręce, właśnie ją zamówiłam na allegro. Dobre recenzje mają magiczną moc. ;)

      Usuń
    2. :)) Cieszę się. Na pewno nie będziesz żałować. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  2. Nareszcie coś, co i ja czytałam :D
    Zgadzam się - pozycja wartościowa, bogata w treść, zawierająca mnóstwo informacji i spostrzeżeń na temat współczesnych Chin i młodego pokolenia. I wciąż nie mogę się zdecydować, czy Chiny bardziej mnie fascynują, czy przerażają!
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie wiem - czy bardziej mnie fascynują, czy przerażają. Ale chyba taki ich urok.

      Usuń
  3. Znalazłaś pozycję, która absolutnie mnie zainteresowała, trochę przewrotna okładka, ale piękna...pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Coś wiem o książkach krótkiej formy a wielkiej treści. :) "Ru" zapadła mi w pamięć. Może i na "Młode Chiny" się skuszę?:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja nie byłam świadoma skali przemian w Chinach, dopóki nie przeczytałam książki ,,Tam, gdzie dzieci są luksusem", która również tak jak ,,Młode Chiny" uświadamia o wielkiej frustracji młodych ludzi i ich trudnościach ze zmierzeniem się z własną dorosłością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie - i ten 'zakaz' posiadania więcej niż jednego dziecka. Okrutne to. I jaka to musi być presja - mierzenie się z rzeczywistośćią, czy podołam, czy nie.

      Usuń
  6. Czytałam już książkę pani Pawlikowskiej o Chinach i jakoś specjalnie mnie nie zainteresowała, dlatego chyba podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo pani Pawlikowska niekoniecznie ma doby styl i trafne spostrzeżenia. Dlatego warto siegnąć po coś innego.

      Usuń
  7. Właśnie skończyłam czytać powieść a akcją osadzoną we współczesnych Chinach i czuję niedosyty wiedzy o kulturze, mieszkańcach, o życiu w Chinach po prostu, więc trafiłaś z tą książka idealnie :)

    OdpowiedzUsuń