sobota, 15 listopada 2014

„Pepe i spółka znowu na tropie” Jean Philippe Arrou-Vignod


Wydawnictwo: Znak Emotikon
data wydania: 6 października 2014
tłumaczenie: Magdalena Talar
tytuł oryginału: Enquete au college. Integrale 2
oprawa: twarda
liczba stron: 360






Książki o przygody Mikołajka oraz „Jaśki” zajmują sporo miejsca na moim „młodzieżowym” regale. Przede wszystkim ze względu na wielką sympatię do tych chłopców, ale i też przez solidne wydania. Książki mają twardą okładkę, są bogato ilustrowane, a rysunki świetnie uzupełniają fabułę, co jest dość istotne w odbiorze lektury przez młode pokolenie. Cztery lata temu miałam okazję przeczytać o przygodach „Jaśków”. Potem pojawiała się kolejna książka tego autora o perypetiach Pepe. „Pepe i spółka znowu na tropie” to druga część losów małego geniusza i jego przyjaciół. To teraz może nieco o bohaterach. 

Pepe, czyli Pierre-Paul Louis de Culbert, zwany czasami Pepe Kulką chodzi do francuskiej szkoły. Wyróżnia się wśród rówieśników niskim wzrostem i puszystą sylwetką, ale przede wszystkim swoją genialną inteligencją. Uważa się przy tym za najmądrzejszego chłopca chodzącego po tej planecie, do tego stopnia, że marzy mu się umieszczenie swojego pomnika na szkolnym dziedzińcu. Poza tym nie ma dla niego rzeczy niemożliwych. Często zamyka się w swoim laboratorium, gdzie próbuje testować swoje wynalazki. Matylda i Remi to chyba jedyni rówieśnicy, którzy z jednej strony podziwiają wielkość jego geniuszu, a z drugiej mają ochotę sprać go na kwaśne jabłko, gdyż wynalazki, które próbuje opatentować Pepe zawsze pakują całą trójkę w tarapaty. Jednak mimo tego, że przyjaciele wciąż się kłócą, uwielbiają spędzać ze sobą czas. Dlatego, gdy rozpoczęły się wakacje, Pepe od razu zaproponował wyprawę w celu poszukiwania skarbu na terenie Francji. Przemierzanie Francji na motorowerach... Przygoda... Niebezpieczeństwo... Wyścig po skarb... Złota Salamandra o nieoszacowanej wartości... Spanie pod gołym niebem... Zwiedzanie tajemniczych zamków... Tak wyglądała pierwsza część wakacji grupy przyjaciół. 

Kolejną przygodę Pepe, Matylda i Remi przeżywają w Szkocji, gdzie polują na potwora z Loch Ness. Nowy wynalazek Pepe - podwodna kobza, która jego zdaniem ma zwabić potwora, jest wynalazkiem na skalę światową. Wystarczy teraz  jednie uwiecznić potwora na zdjęciach. Stare zamczysko... Ekscentryczny stryjek Pepe, do tego miliarder... Małpka "Sherlock"... Zebry, pawie, lwy w mglistej Szkocji... Ot, to tylko namiastka, tego, czego doświadczy Pepe i spółka. Pojawi się potem jeszcze inny wynalazek Pierre-Paula Louis de Culbert - Culbertdaktyl, a Pepe będzie odgrywał rolę bułgarskiego szpiega. Wronowisko... Klub Wynalazców... Zrujnowana wieża... w takich klimatach będą obracać się przyjaciele.

Po lekturze „Pepy i spółki” stałam się wielką fanką bohaterów. Pan Jean Philippe Arrou-Vignod ma świetny styl pisania. Przygody całej spółki są zabawne i niebezpieczne, zatem z twarzy nie znika uśmiech, a po plecach przechodzą ciary. Pepe, Matylda i Remi są świetnie scharakteryzowani, a ich odmienność charakterów, upodobań sprawa, że każdy młody człowiek może doszukać się w nich swoich wad i zalet. Polecam.  
 


Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu  Znak

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz