poniedziałek, 10 listopada 2014

„Złota skóra” Carla Montero


Wydawnictwo: Rebis
data wydania: 4 listopada 2014
tłumaczenie: Wojciech Charchalis
tytuł oryginału: La piel dorada
okładka: miękka z obwolutą
liczba stron: 376





Podoba mi się twoja złota skóra... Jest dokładnie taka, jaką ją malują, ze złotym pyłem na pędzlu. [s.212] Tak jeden z bohaterów wypowie się o pewnej modelce. Carla Montero ponowie przenosi nas do Wiednia. Wiednia początku XX wieku, czyli miasta intelektualistów, kompozytorów, malarzy. Miejsca, gdzie widmo zbliżającej się wojny wywoływało uczucia strachu i niepokoju, z drugiej strony fascynacji nowymi prądami, otwarcia na świat, co objawiało się chęcią korzystania z wszelkich uroków życia. Bale, bankiety, tańce, używki  i swoboda – to zaprzątało głowy ówczesnych mieszkańców. Jednak w przeciwieństwie do dwóch pozostałych powieści, gdzie osią fabuły była mroczna tajemnica, która może zmienić porządek świat (w „Szmaragdowej tablicy” - sekret ukryty w obrazie, a w „Wiedeńskiej grze” - niebezpieczna broń w rękach potężnej sekty), tutaj nie ma żadnego spisku czy szpiegostwa, są natomiast makabryczne morderstwa. Ale po kolei.  

Miastem wstrząsa zabójstwo młodej dziewczyny. Zbrodnia została dokonana w dość bestialski sposób, dlatego wzbudza przerażenie wśród wiedeńskiej śmietanki towarzyskiej, skupionej wokół środowiska malarzy, gdyż zamordowana dziewczyna była modelką. Wkrótce ginie kolejna modelka, tancerka, a sposób dokonania zbrodni jest bardzo podobny do morderstwa sprzed kilku lat, kiedy to została zamordowana narzeczona księcia Hugo van Ebenthala. Z racji tego Hugo staje się głównym podejrzanym, ponieważ to on zawsze ostatni był widziany z zamordowanymi dziewczynami. Wątpliwość budzi jedynie fakt, że wszystkie kobiety najpierw zostały otrute cyjankiem, a dopiero potem dokonano na nich makabrycznych cięć nożem, aby pozbawić ich życia. A to już sugeruje, że morderca mógł być słabszy niż ofiary, dlatego potrzebował je na wstępie odurzyć. Zatem mordercą mogłaby być nawet kobieta. Podejrzenie szybko pada na Inés – piękną i enigmatyczną modelkę, muzę i kochankę jednego z najbardziej znanych malarzy. „Kim była ta kobieta? Próżna, powierzchowna, hedonistka, libertynka. Inés z wielkich salonów, z przyjęć, koktajli, balów. To nie była Inés. Inés sztuki i artystów”. [s.179] Takie pytanie zadaje sobie Karl Sehlackman – policjant prowadzący dochodzenie - wkracza on w świat luksusu i całej wiedeńskiej secesji. Mroczna zagadka morderstw spędza sen z jego powiek. Ciągle stoi w martwym punkcie i nie ma wystarczających dowodów, aby wskazać winnego. Główni podejrzany książę Hugo jest jego bliskim przyjacielem, a Inés to kobieta, w której zakochał się od pierwszego wejrzenia. Nic zatem dziwnego, że Karl czuje się jak na gigantycznej karuzeli, gdzie przeszłość miesza się z teraźniejszością, a emocje i zmysły usypiają jego intuicję.

"Pocałunek" źródło
Pełna emocji i zmysłowości to powieść. Rewelacyjnie się ją czytało. Autorka w fikcyjną fabułę wplata również postacie historyczne. Pojawia się Zygmunt Freud, do którego Hugo chodzi na terapię, a sam tytuł, jak i pojawiający się w powieści malarz, jego osobowość i usposobienie, wskazują na Gustava Klimta. To właśnie jego cechą charakterystyczną była wielka fascynacja złotem. Większość swoich dzieł zdobił płatkami z najprawdziwszego złota, przynosząc tym samym na myśl skojarzenie z mistycyzmem, orientalizmem, ikonografią i bogactwem. Jeden z jego obrazów „Pocałunek” przedstawia zatraconą w miłosnym objęciu parę, na skraju ukwieconej łąki. Kobieta omdlewa tu z zachwytu nad czułością ukochanego mężczyzny. Ma to odzwierciedlenie w fabule. Można to porównać do sceny, gdzie Hugo i Inés, nad rzeką Kamp, patrzą na migoczące lampiony. Ten motyw miłosny podobał mi się w powieści najbardziej, jak i cytat „szczęście jest tą chwilą, której nie można sfotografować. Jednak (…) szczęście można sfotografować… Chociaż nie aparatem, lecz duszą”. [s.268] Bardzo dobrze czyta mi się takie powieści, gdzie miłość zwycięża i cokolwiek się stanie - trwa do końca. A tu taki wątek się pojawia. Ale ciii… już będę, żeby nie zdradzić za dużo. Polecam gorąco. 

Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Rebis za co bardzo dziękuję.

2 komentarze:

  1. Czekałam na pierwszą recenzję tej książki, bo lubię Carlę Montero, a zwłaszcza "Szmaragdową tablicę". Teraz
    już wiem, ze na pewno przeczytam i tę pozycję ;)

    http://pasion-libros.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. O tej autorce czytałam sporo - i dobrych, i kiepskich opinii, ale sama chcę się przekonać co-i-jak:)

    OdpowiedzUsuń