niedziela, 12 lutego 2012

"W relacji intymnej wolę jednoznaczność" - Jan Miodek o miłości



"Czy mowa może być afrodyzjakiem?

- Trochę głupio o tym mówić, bo powiedzą, że jestem narcyzem. Ale z relacji wielu kobiet wiem, że mężczyzna atrakcyjnie mówiący działa na kobiety.

Nie tylko mówiąc o miłości?

- Oczywiście, że nie. O jerach, rzeczownikach i przymiotnikach też może rozprawiać, powiem nieskromnie. Ja wiem, że macham tymi łapami, jestem ekspresyjny, ale ładna mowa może być afrodyzjakiem.

Czy Polacy ładnie mówią o miłości?

- Gdyby się opierać na języku literatury współczesnej, to miłość jest zbyt ekshibicjonistyczna, zwulgaryzowana i przez to nieprawdziwa. Bardzo dużo w niej bebechowatości, fizjologizmu, którego tak naprawdę nie ma między dwojgiem kochających się ludzi. Są wprawdzie synonimy aktu miłosnego, jak np. bzykanie, ale te niby-eufemizmy działają mi na nerwy. Nie wyobrażam sobie, bym tak powiedział do osoby, którą kocham. W relacji intymnej wolę jednoznaczność. Ale prawdę mówiąc, to ja jestem przeciwny mówieniu o języku intymnym szczególnie. Jestem przekonany, że jeśli ludzie są w sobie prawdziwie zakochani, to na pewno rozmawiają pięknym językiem miłości. I bardzo dobrze, że się z nikim nim nie dzielą, bo to jest język intymny.

Ja też nie lubię ekshibicjonizmu językowego. I prawdę powiedziawszy, o języku miłości też nikomu nie mówię, bo on jest mój.

Panuje przekonanie, że polski język miłości jest wulgarny. Ale możemy powiedzieć, że na świecie na pewno jest więcej dobra niż zła, tylko zło jest krzykliwsze i bardziej widoczne. Śmiem twierdzić, że na pewno w języku miłości kochanków jest więcej tego, co językowo-stylistycznie piękne niż wulgarne.

A najpiękniejsze słowo miłości?

- Nie powiem. Jest moje."          


Wywiad ukazał się w styczniu 2011 roku w Gazecie Wyborczej (całość tutaj). Pięknie to Pan Miodek powiedział, że  "ładna mowa może być afrodyzjakiem". Zgadzam się w 100%, jak również z tym, że "w relacji intymnej wolę jednoznaczność".  
Najpiękniejsze dla mnie jest to, że język intymny, jest po prostu "NASZ", nikt nie ma do niego dostępu. Nie potrzebuję się z nikim tym dzielić, pisać, publikować, tudzież mam swoje ulubione słowo miłości. 
A z racji zbliżających się walentynek, które - niestety - komercyjne wylewają się z radia, telewizji, wystaw sklepowych - zamilczę, bo prawdziwa miłość wcale nie potrzebuje słów, a raczej czynów. 



7 komentarzy:

  1. O tak jak afrodyzjak dziala pięknie mówiący mężczyzna... Miodka uwielbiam od kiedy pamiętam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaka to uczta dla ucha! Zrelaksowałam się... no i oczywiście zgadzam się z profesorem Miodkiem:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Tło ma niczym święty:)
    Też nie lubię kupczenia walentynkową miłością.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam Pana Miodka, jego pasja jest zaraźliwa a poza tym jego słowa tak pięknie brzmią :).
    Chyba większość ma swoje ulubione, tajemne miłosne słowa, taki prywatny kod, cicho - sza dla dwojga. Nie przepadam za komercyjnymi świętami bo i nie przywiązuję uwagi do tego typu imprez, ale jeśli jakaś kobieta ma usłyszeć raz w roku miłosne wyznanie i tylko raz w roku może otrzymać bukiet kwiatów to może to być i 14 luty.

    OdpowiedzUsuń
  5. Miodka można słuchać i słuchać : ) Bardzo fajny wywiad.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kilka wypowiedzi, które zamieściłaś, zachęcają do czytania dalej... Byle tylko czytać i czytać, jak ktoś tak ładnie mówi... :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam profesora Miodka, jest cudownym człowiekiem, a jego wykłady z "Kultury języka" są jedynymi, na które tłumnie przychodzą studenci wrocławskiej polonistyki.

    Zgadzam się z Kasiek, że nie ma to jak pięknie mówiący mężczyzna ;)

    OdpowiedzUsuń