poniedziałek, 23 grudnia 2013

„Dziecko śniegu” Eowyn Ivey

Wydawnictwo: Pascal
data wydania: 25 października 2013
tłumaczenie: Marcin Wróbel
tytuł oryginału: The Snow Child
oprawa: twarda
liczba stron: 448



-Pada.
Zawirowały pierwsze płatki rzucane wiatrem po ziemi, a już po chwili powietrze wypełniły białe fantazyjnie fruwające kłęby. Śnieg padał coraz szybciej i był coraz gęstszy. To taka śnieżyca, która wygania dzieci przed dom, zmusza je do wystawienia języków i tańczenia w miejscu z rozłożonymi ramionami i twarzą uniesioną ku niebu. Taki śnieg może oczarować, zahipnotyzować. Wystarczy wtedy szurnąć nogą, tworząc wilgotną, ciężką grudkę, idealną na śnieżki. W jedną taką noc, śnieg oczarował pewne małżeństwo ze sporym stażem. Jack i Mabel, po starcie nowo narodzonego dziecka, przybywają do alaskiej głuszy, szukając ukojenia, chcąc rozpocząć nowe życie. Z dala od ludzi pragnęli usłyszeć ciszę i uprawiać ziemię. Dzika ziemia Alaski, boska kraina mlekiem i miodem płynąca, wydawała się idealnym miejscem. Obfitość zwierząt - łosi, karibu, niedźwiedzi, lisów, rysi - miała sprawić, że nie wiadomo było do czego najpierw strzelać. W strumieniach natomiast roiło się od łososi. W takiej głuszy można zapomnieć o wielu sprawach, wyciszyć się, można być zdanym tylko na siebie. Kiedy w październiku spada pierwszy śnieg, oboje są nim oczarowani. Wychodzą w nocy i lepią przed domem bałwana-dziewczynkę. Marbel otula ją swoimi rękawiczkami i szalikiem. Następnego dnia bałwanek znika. Małżonkowie dostrzegają jedynie ślady małych stóp prowadzące do lasu oraz postać dziewczynki znikającej w ciemnościach. Wkrótce okazuje się, że dziewczynka istnieje i zaczyna ich odwiedzać, przynosząc zawsze ze sobą jakieś dary lasu, a to koszyczek leśnych owoców, a to worek suszonych ryb, wyprawione skóry karibu, pachnące leśne zioła. Nigdy jednak nie zostawała na noc, a z przyjściem wiosny znikała na dobre, aby pojawić się po raz kolejny z pierwszym płatkiem śniegu.

Mała Faina rozgrzewa serca małżonków, zasiewa też nutkę niepokoju i przerażenia. A poza tym życie na Alasce wcale nie okazuje się takie proste, spokojne i wystarczające. Z pomocą sąsiadów udaje się im wyhodować polny ziemi, jedynie na tyle, aby przetrwać kolejną zimę. Tymczasem Faina powoli dorasta…
Cała opowieść oparta jest ma motywach starej rosyjskiej baśni Snegurochka "Śnieżynka". To historia o parze starych ludzi, którzy przez całe życie marzyli o własnych dzieciach, ale nigdy ich nie miel. Aż pewnej zimowej nocy ulepili ze śniegu dziewczynkę, która nagle obudziła się od życia. Baśń niestety nie kończy się tu szczęśliwie, ma okrutne i przerażające zakończenie.

Eowyn Ivey stworzyła subtelną i niepokojącą opowieść, gdzie rzeczywistość przeplata się z baśnią, niepewność z wiarą w cuda. Opowieść, która powstała z miłości i nadziei. Magiczna historia o dziewczynce, która potrafiła unosić się na zaspach śniegu, i która trzymała w dłoniach płatki, które nie topniały. „Nie spodziewali się, że jeszcze kiedyś będą wypatrywać z nadzieją każdego dnia. Mabel budziła się szczęśliwa i wypełniał ją nastrój oczekiwania, choć sama nie wiedziała, co było tego powodem”.
-Pada.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Pascal
  

3 komentarze:

  1. Uwielbiam takie powieści, przypomina mi to trochę klimatem Baśniarza. Chętnie przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepiękna opowieść, koniecznie muszę przeczytać! Marzę o tej książce, od kiedy o niej usłyszałam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie dostałam jako prezent gwiazdkowy i od razu zaczęłam czytać, siedząc jeszcze pod choinką - przepięknie się zapowiada. :)

    OdpowiedzUsuń