wtorek, 28 stycznia 2014

„Upadłe damy II Rzeczpospolitej” Kamil Janicki


Wydawnictwo: Znak
wydanie: 2013
seria: Prawdziwe historie
oprawa: twarda
format: 158x225
liczba stron: 400




"Mężczyźni zabijają z reguły w młodym wieku, jako kawalerowie. Małżeństwo wpływa kojąco na ich temperament i zbrodnie dokonywanie przez ludzi żonatych należą do absolutnej rzadkości. Kobiety, dla porównania, dojrzewają do zbrodni znacznie dłużej. Mordują w średnim wieku, niemal zawsze już jako mężatki. Jeśli wzięcie ślubu ma wpływ na ich zbrodnicze ciągoty, to jest to wpływ tylko i wyłącznie negatywny. Mężczyźni są przewidywali w swoich działaniach. Od drobnych wykroczeń przechodzą do przestępstw, a wreszcie - do prawdziwych zbrodni. Kobiety tymczasem potrafią perfekcyjnie ukrywać swoje prawdziwe oblicze". [s. 18] Taki profil morderczyń podała w 1934 roku "Gazeta Sądowa Warszawska". Natomiast miesięcznik "Tajny Detektyw" przekonywał, że dopiero na skutek emancypacji skala kobiecej przestępczości zaczęła rosnąć w zastraszającym tempie, i że w parze z nowoczesnością, wolnomyślicielstwem i równouprawnieniem idzie kobieca zbrodnia. Dlatego lata trzydzieste XX wieku to wysyp morderczyń. Wszelkie możliwe gazety pisały o zbrodniach popełnianych przez kobiety, a procesy sądowe były istnymi współczesnymi serialami, którymi karmiło się społeczeństwo. I właśnie tym zdemoralizowanym "damom" Kamil Janicki poświęca książkę. 

Wszystkie jego bohaterki - morderczynie, malwersantki, aferzystki - znalazły się w samym centrum uwagi rozgorączkowanej i łaknącej sensacji prasy brukowej. Procesy sądowe były natomiast odtrutką na kryzysowy brak rozrywek. Niewszystkie te kobiety były aż tak bezwzględne, okrutne i zdecydowane - niektóre z nich miały swoje powody, aby dokonać zbrodni.


Tutaj przykładem jest księżniczka, Zyta Woroniecka, która zamordowała z zimą krwią swojego narzeczonego, po czym zamknęła się w łazience, aby wziąć kąpiel. Tak przynajmniej wynikało z pierwszej wersji, lecz w trakcie procesu, wychodziły na jaw wciąż nowe fakty. "W pierwszych dniach po morderstwie prasa zrobiła z niej wampirzycę, czarną wdowę i demoniczną femme fatale wyciętą prosto z literackich klisz". [s.87] Zupełnie inaczej potoczyły się losy poznańskiej szantażystki, pani Lewandowskiej. Owa znudzona życiem milionerka, wysyła listy do przypadkowych mężczyzn w stylu ''korzystał Pan z usług mojego ciała, dochowam tajemnicy przed żoną i ludźmi, a teraz jestem w niedostatku...". Jednak mimo wpadki, rozgłosu i budzącego wiele emocji procesu sądowego, pani Lewandowska opuszczała salę sądową z uśmiechem na twarzy. "Była sławna, dorobiła się na dwóch książkach, zemściła się na każdym, kto zalazł jej za skórę, i nawet nie kazano jej oddawać wyłudzonych rok wcześniej pieniędzy". [s.142] Poznań miał jeszcze jedną "upadłą" - Małgorzatę Genzlerową. Ta była jeszcze bardziej wyrachowania i nieczuła. Z pozoru dobra i spokojna żona oraz matka. Gdy jednak mąż udawał się do pracy, ona spacerując z małą córeczką po parkach i skwerach, wypatrywała młodych dziewcząt. Pod różnymi pretekstami zapraszała je do odwiedzin w określonym miejscu, proponowała cukierki, pracę opiekunki, ubrania, z których wyrosła starsza córka. Na dziewczyny nie czekały oczywiście żadne sukienki, trafiały one po prostu do domu schadzek, gdzie dodawane były klientom. Gdy mąż Małgorzaty, któregoś dnia ją wyśledził i odkrył czym zajmuje się żona, wybuch skandal obyczajowy na cały Poznań. Wyszło na jaw, że z rozpusty w domu schadzek korzystali szanowani obywatele, mało tego są wmieszani byli też w pornografię dziecięcą. 

źródło

Kolejna bohaterka to Wanda Parylewiczowa - żona Franciszka Parylewicza, prezesa Sądu Apelacyjnego w Krakowie.  I tak jak w powieści "Kariera Nikodema Dyzmy" za każde stanowisko lub przysługę płaciło się dobrze ustosunkowanemu pośrednikowi, tak pani prezesowa również w taką rolę pośrednika się wcieliła. Z tą różnicą, że protegowała zupełnie obcych ludzi i brała za to pieniądze. "...z dnia na dzień urosła do rangi polskiego Ala Capone w spódnicy. Szefowej łapówkarskiego gangu potrafiącej za pieniądze załatwić wszystko i u wszystkich". [s.186]


Inna bohaterka to Helena Fleischerowa, najbardziej wpływowa Żydówka II RP, prowadząca w Tarnowie sklep. Początkowo wspólniczka Parylewiczowej, później działająca już na własną rękę. Jednak misterna piramida przysług i protekcji budowana przez Helenę, bardzo szybko runęła. Kolejny rozdział przestawia historię Marii Zajdlowej. Kobieta sądzona była za morderstwo swojej dwunastoletniej córeczki-Zosi. Mało tego, że zabiła z zimną krwią, bo córka stała jej na przeszkodzie do następnego ożenku, to jeszcze po zabójstwie chciała upozorować porwanie. I nawet po przyznaniu się do winy, zrzucała winę na córkę, że zabiła, gdyż ta była bardzo niesfornym i niegrzecznym dzieckiem. Ostatnia "upadła dama" to Julia Kucharska, zabójczyni brata, z powodu bardzo oczywistego – spadku. Zbrodnię było jednak początkowo trudno było udowodnić, po pierwsze - wszystko wskazywało na samobójstwo, a po drugie - analiza broni czy innych dowodów, choćby pozostawionej kropli krwi nie były przecież tak dokładnie jak teraz.

Każda z tych historii mogłaby być niezłym scenariuszem na serial bądź film kryminalny. Dynamiczny język, umiejętność budowania napięcia sprawia, że świetnie to się czyta. Poza tym wyczuwa się pasję autora akurat tym okresem w historii, co przekłada się na to, że to naprawdę rzetelnie napisana książka. Cóż... można jedynie napisać, że pan Kamil Janicki ma słabość do kobiet, najpierw "wskrzesił" zapomniane "Pierwsze damy", teraz może mniej szczytnie zapisane w historii, ale  z pewnością warte poznania - "kobiety upadłe". Jedynie czego mogłabym się przyczepiać - to zbyt małej ilości zdjęć (ale zdaję sobie sprawę, że o takie fotografie wcale nie są proste do zdobycia) i przypisów na końcu książki. Tego akurat ja osobiście nie lubię, takiego "latania" i przewracania kartek, ale to jedynie zabieg czysto kosmetyczny, który można naprawić. Z ręką na sercu polecam, szczególnie miłośnikom Dwudziestolecia Międzywojennego.


Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu  Znak

3 komentarze:

  1. Zaciekawiłaś mnie i narobiłaś apetytu

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy blog :) Szkoda, że dopiero teraz trafiłem na niego. Ale lepiej późno niż wcale ;) Książka wygląda na ciekawą. Mam ją na swojej liście "Chcę przeczytać". Jeśli lubisz czytać o kobietach w dwudziestoleciu międzywojennym to polecam "Wpływowe kobiety Drugiej Rzeczypospolitej" Sławomira Kopra. Jeśli nie czytałaś jeszcze to warto zainteresować się tą książką.

    OdpowiedzUsuń