niedziela, 2 stycznia 2011

"Książę mgły" Carlos Ruiz Zafon

Dużo już napisano o tej książce, jest wiele recenzji, opinii. Pierwsze co mogę o niej powiedzieć to to, że nie przeczytałam jej, a pochłonęłam. Nie mogłam się od niej oderwać i chciałam jak najszybciej doczytać do końca. Zawaliłam przez to papierkową robotę, że nie wiem, kiedy to nadrobię, będę teraz siedzieć po nocach. Ale to nieistotne, bo było warto! Książka wciąga już od pierwszych zdań. Pierwsze skojarzenie jakie miałam, to  skojarzenie ze "Sklepami cynamonowymi" Schulza, nie wiem dlaczego, ale chyba przez MAGIĘ. Właśnie ta magia przewija się od początku, aż do końca. Dlatego byłam od pierwszych kartek zaczarowana, oczarowana, wtopiona w magię. Nie będę opisywać fabuły, a jedynie napiszę parę cytatów, które w jakiś zaczarowany sposób wciągnęły mnie do wnętrza tej powieści.  
 

"Pewne obrazy z dzieciństwa zostają w albumie pamięci wyryte niczym  fotografie, niczym sceneria, do której człowiek wraca zawsze pamięcią, choćby upłynęło nie wiadomo jak wiele czasu."

"...zdołał dostrzec w jej oczach mgiełkę smutku i ów dziwny blask..." 

"Dziękuję za pokrzepiającą dawkę optymizmu"  

"Złych wspomnień nie musisz brać ze sobą. I bez tego będą cię prześladować"  
"Chłopak o przenikliwych zielonych oczach"

"Każda rzecz ma swoją dobrą stronę" 

"...w tle hipnotyzująca melodia z karuzeli, która zdawała się kręcić gdzieś daleko, bardzo daleko."

"Czas nie istnieje, dlatego nie należy go tracić."

"Każdy z nas  ma jakieś życzenie, i to nie jedno, a tysiące. A życie nader rzadko daje nam sposobność ich  urzeczywistnienia." 

"A nie ma potężniejszej siły niż obietnica..."

"Zrozumiał, że padł ofiarą jakiejś sztuczki, makabrycznej  manipulacji swymi własnymi lękami."

"...niczym antidotum racjonalności na wszystkie pojawiające się zagadki." 

To tylko namiastka, bo można wypisać o wiele więcej. A poza tym to uwielbiam mgłę i tak jak Max - deszcz. Uwielbiam wsłuchiwać się w bębniące o dach i szyby krople deszczu, lubię deszcz i szum spływającej rynnami wody. Uwielbiam... I nie będę też ukrywać, ale na koniec, przy czytaniu, uroniłam łezkę. I jeszcze jedno przerażają mnie czarne koty, a może intrygują? Sama już nie wiem....

3 komentarze: