piątek, 8 kwietnia 2011

"Wirus ebola w Helsinkach" Taavi Soininvaara

Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Kojro za co bardzo dziękuję.

Tłumaczenie: Bożena Kojro
Oprawa miękka ze skrzydełkami
Format: 130 x 200
Liczba stron: 272
Data wydania: 2.11.2010
ISBN: 978-83-928235-1-3

Niedawno pisałam o "Fizykach" Durrenmatta, gdzie został poruszony problem niekontrolowanego rozwoju nauki oraz problem odpowiedzialności naukowców za swoje badania. Podobny problem porusza Taavi Soininvaaraw w powieści "Wirus ebola w Helsinkach", z tą różnicą, że Soininvaaraw nie szuka odpowiedzi na dylematy moralne naukowców, tylko bardziej skupia się na kryminalno-sensacyjnym wątku. 

Powieść rozpoczyna się, gdy dowódca operacyjny fińskiej armii, generał Raimo Siren, potrąca śmiertelnie rowerzystkę i ucieka z miejsca wypadku. Nie ma przy tym specjalnych wyrzutów sumienia, martwi się tylko jak ratować własną skórę. Nakręca sam sobie spiralę tragicznych wydarzeń. W tym samym czasie pewien naukowiec-Arto Ratamo wynalazł lekarstwo na zabójczy typ wirusa Ebola-Helsinki, który w połączeniu ze szczepionką można wykorzystać jak niebezpieczną broń biologiczną. Taka informacja dociera także do rosyjskiego wywiadu. Zostaje zabita żona Arto, a on sam ucieka prześladowcy. Wkrótce okazuje się, że to on jest podejrzany i musi teraz udowodnić swoją niewinność oraz zapewnić bezpieczeństwo córce. Nie jest to łatwe, kiedy po piętach depcze mu fińska policja, wywiad rosyjski oraz płatny zabójca. Komu uda się przechwycić zakażone fiolki, czy Arto udowodni, że jest niewinny, kto mu w tym pomoże  i które służby wywiadowcze będą szybsze?  Tego dowiecie się z kart lektury książki. Powieść bowiem od początku trzyma w napięciu, a wartka akcja sprawia, że się chce jak najszybciej doczytać do końca.   

Przy czym powieść mogłaby być scenariuszem do amerykańskiego filmu akcji. Arto Ratamo posiada wszystkie cechy nieustraszonego bohatera, niczym Bruce Willis ze "Szklanej pułapki", który dodatkowo jest przykładnym ojcem. Ucieka policji, ucieka wyszkolonym agentom rosyjskim, ściga go Departament Wydziału Sił Obronnych, służby wojskowe oraz fińska policja, a Arto przechytrza wszystkich (tu trochę autor przerysował tę postać). Chociaż nie zdradzę, czy jednak do końca wszystko mu się uda...

Polecam wszystkim spragnionym sensacji, kryminałów, fanom literatury skandynawskiej  oraz wszystkim, którzy nie mieli jeszcze styczności właśnie ze skandynawską literaturą. I  tematyka książki jest jak najbardziej na czasie. Warto cokolwiek wiedzieć o zagrożeniu  jakie niesie ze sobą broń biologiczna.  
 

5 komentarzy:

  1. Ciekawa i rzeczywiście poruszająca aktualne problemy:). Miło ją wspominam i również polecam:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam tą książkę w domu i nie mogę się doczekać, kiedy po nią sięgnę :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Czyli coś dla mnie, poza tym lubię historie o wirusach

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaintrygowałaś mnie i to bardzo :) Twoja recenzja sprawia, że aż chce się przeczytać tą książkę mimo, iż lista na najbliższy czas jest już wyładowana po brzegi ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. do tej recenzji jeszcze wrócę, najpierw sama przeczytam i wtedy porównam nasze wrażenia;)

    OdpowiedzUsuń