wtorek, 5 kwietnia 2011

"Żywoty kurtyzan" "O łajdactwach męskich" Pietro Aretino

Kupiłam tę książkę przypadkiem na wyprzedaży. Nie chodziło mi o treść, a o okładkę, ponieważ jest na niej pewien obraz. Ale o tym za chwilę, na początku parę słów o autorze i jego dziele. 

Pietro Aretino  (1492-1556) to włoski pisarz, zwany "biczem książąt". W swoich czasach zrobił ogromną karierę pisząc skandalizujące na owe czasy dzieła.  Miał wielu przyjaciół wśród malarzy, królów, książąt, papieży, prałatów. Często bywał zapraszany na przyjęcia rauty itp., gdzie opowiadano sobie różne historie, dotyczące korzystania z życia, w jak najlepszej formie. Poza tym sam też był bardzo towarzyski i lubił spędzać czas z kobietami. A że te wcześniej spędzały czas z innymi panami  (na przykład artystami, książętami i innymi)  bardzo często opowiadały mu o swoich podbojach.  W ten sposób powstały "Żywoty kurtyzan" i "O łajdactwach męskich". Aretino po prostu bez skrupułów opisał ówczesną obyczajowość. Dlatego po wydaniu jego dzieła książęta, prałaci, królowie, artyści zabiegali o jego przyjaźń, chcąc unikać groźnych i nielitościwych szyderstw.   

Aretino podzielił swoje dzieło na trzy części. Są to włożone  w usta kurtyzan frywolne opowieści, będące odbiciem ówczesnej obyczajowości. Popularny styl życia, opływający w dostatki, z biegiem lat - powodu zmieniających się kryteriów moralnych - uległ zmianom. A warto jeszcze zaznaczyć, że do roku 1548 przedstawicielka cechu prostytutek zasiadała podczas ceremonialnych włoskich obchodów i świąt na trybunie honorowej razem z dygnitarzami świeckimi i biskupami - jako jedyna kobieta w tym gronie! Dopiero Sobór Trydencki to zlikwidował.

Ale wracając do utworu. W "Żywotach kurtyzan" dwie panie - Nanna i Antonia - rozmawiają o tym, co zrobić z dorastającą córką - Pippą. Dla młodej dziewczyny otwierają się trzy możliwości: klasztor, małżeństwo lub służba Wenerze.  Z własnego doświadczenia Nanna zna te wszystkie te drogi żywota i opisuje wady oraz zalety każdej z nich. Na koniec dochodzą oczywiście do wniosku, że najlepsza droga, to zrobić z Pippy kurtyzanę. Dlatego utwór ten momentami bawi i na pewno nie jest przestrogą, a raczej pochwałą takiego życia. Aretino przekazał w nim socjologiczną wiedzę o najstarszym zawodzie świata. 

Jednak mnie, bardziej niż sam utwór, podoba się okładka-obraz, przedstawiający również kurtyzany. I moim zdaniem jest bardziej wyrazisty i dostarcza większej wiedzy niż właśnie dzieło Aretina. 
Obraz namalował Vittore Carpaccio, między rokiem 1490 a 1514 (nie wiadomo dokładnie kiedy). Dobry obraz (który potem można nazwać dziełem sztuki lub arcydziełem) to taki, który poza walorami estetycznym niesie jeszcze jakieś przesłanie, to taki obraz, który pieści wszystkie zmysły. A tutaj bardzo wyraźna jest symbolika dzieła. 

Widok babińca-zwierzyńca symbolicznego, albowiem ptaki (paw, papuga, dwa gołębie) to symbole (pychy, strojności, gadatliwości, pary miłosnej gruchającej). Psy symbolizują mężczyzn, których kobieta oswaja lub podrażnia perfidią i zabawą. Jabłko na balustradzie stanowi symboli płodności tudzież Ewy; koturnowe, wysokie sandały stanowią symbol ambicji, rwania się do góry, samowywyższania się. Kij trzymany przez psa i przez damę to symbol żeńskiego bata do  musztrowania facetów; chusta w ręku drugiej damy to symbol  "bonus amor" (miłości dobrej łaskawej, życzliwej, wymarzonej); kamienne, smutne twarze dam symbolizują brak szczęścia uczuciowego lub gotówkowej fortuny. A ta zwisająca jak flak biała chusta w bezwładnej ręce - symbol nigdy nie dogonionej (lub możne nie utrzymanej ) "bonus amor"...  
(wszystkie wywody dotyczące symboliki tego dzieła podaję za Waldemarem Łysiakiem z "Malarstwa białego człowieka" tom III). 

Dzieło literackie i dzieło sztuki, temat ten sam - kurtyzany. Ale to Pietro Aretino przegrał z  Vittore Carpaccio i to sporo, co najmniej o klasę. 

6 komentarzy:

  1. Tytuł i recenzja bardzo kuszące:)). Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka chyba nie dla mnie ...

    OdpowiedzUsuń
  3. powiem bez owijania w bawełnę: lubię zbereźne książki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Varia, e tam zbereźne, nie widzisz, że wydane w serii lektur szkolonych:)?
    Wygląda na to, że chyba książka w klimacie "Dekamerona":), tylko może bardziej realistyczne?

    OdpowiedzUsuń
  5. Szczerze polecam, erotyzm jest dowcipny i nie powinien razić nawet wrażliwych gustów. Niezwykle dowcipna i wciągająca książeczka.

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak, rzeczywiście erotyzm jest dowcipny, a nie jakiś wyuzdany jak teraz coraz częściej się spotyka

    OdpowiedzUsuń