sobota, 30 czerwca 2012

"Ile kroków do domu" Dominik Rutkowski


Wydawnictwo: Muza
wydanie: kwiecień 2012
format: 145 x 205 mm
oprawa: broszurowa
ilość stron: 336


Platon w “Państwie” przedstawił uwięzionych w jaskini ludzi, skrępowanych łańcuchami, którzy oglądają jedynie cienie prawdziwej rzeczywistości. Przebywają oni w ciemnościach w głębi jaskini. Ich twarze zwrócone są w stronę ściany, na którą padają cienie rzeczy, znajdujące się przed ogniskiem, zapalonym powyżej nich. Dno jaskini, w którym znajdują się ludzie, to świat doczesny, w jakim żyją. Łańcuchy, które krępują ludzi, to rzeczy, sprawy, które wiążą ich z tym światem. Cienie natomiast, które widzą ci ludzie, są odbiciem prawdziwej idei. Platon uważał, że tylko dzięki wyzwoleniu się z łańcuchów, tj. od spraw życia doczesnego, ludzie są w stanie poznać prawdę wyższą, czyli świat idei. Jednak dusza ludzka jest w stanie poprzez anamnesis, czyli przypomnienie, dojść do świata idei. Do tego wniosku doszedł już wiele wieków temu, mimo to, jest to wciąż aktualne.

I mówiąc metaforycznie, w takiej właśnie jaskini znaleźli się bohaterowie debiutanckiej powieści Dominika Rutkowskiego “Ile kroków do domu”. Mamy koniec lat sześćdziesiątych XX wieku. Kochan, Sysy, Szczota, Maniek to czwórka przyjaciół, którzy spędzali czas na ławkach w parkach warszawskiego Powiśla. Tanie wino lało się strumieniami, chłopcy czuli się królami okolicy, żyli w błogiej beztrosce młodego wieku. Do czasu, gdy jeden z nich- Kochan – wyjechał, ściągnięty przez matkę, do Francji. Tam zobaczył inny świat i przesiąkł kapitalistycznym życiem. Ojczyzna jednak się o niego upomniała i Kochan musiał wrócić, aby odbyć służbę wojskową. I jakże było jego zdziwienie, gdy po wykonaniu patriotycznego obowiązku, nie dostał pozwolenia na wyjazd. Siermiężny świat gomułkowski staje się dla niego za ciasny, tudzież rośnie obsesja powrotu do Francji. Rozochoca też kumpli i razem planują ucieczkę.

Kochan, Sysy, Szczota, Maniek musieli dorosnąć teraz bardzo szybko, choć już wszyscy byli pełnoletni. Zaczynają od ryzykownej i bezmyślnej wyprawy przez Taty, potem wpadki i aresztu, następnie szczeliny po dachem pociągu relacji Moskwa-Paryż, znowu wpadki i… No właśnie więcej nie będę zdradzać, bo powieść czyta się jednym tchem.

Zielone granice, jeszcze terytorium Czechosłowacji, zaprzyjaźnione kraje socjalistyczne, patrole graniczne, milicjanci-służbiści, zainteresowani tylko własnym awansem i ślepo interpretujący przepisy – wszytko to Dominik Rutkowski, bez głupiego sentymentalizmu i pseudo zachwytu, opisał. Pojawiają się też przedmioty i miejsca znane już tylko z filmów Barei. Niebieskie “ogórki” ze zgrzytającym silnikiem, czyli autobusy, gdzie ogrzewanie nigdy nie działało, pasażerowie chuchali na pokryte szronem szyby, a kierowca rozgrzewał się, opowiadając wszystkim rubaszne dowcipy i patrząc na plakaty jakieś dziewoi naklejonej na pokrywę silnika.

“Ile kroków do domu” to świetny portret PRLu. Jest szaro, smutno i wszędzie, aż kipi od absurdów. Aż chciałby się wziąć kolorową kredkę i pokolorować ten bury świat, niczym ekran czarno-białego telewizora. I co nie miał racji Platon, mówiąc że: “Młodzieniec staje się mężczyzną, kiedy obchodzi kałużę zamiast w nią wejść”. Kochan, Sysy, Szczota, Maniek twardzieją, zmieniają poglądy i nastawienie, życie czy ich pokory. Czasami bywa tak, że do domu jest zaledwie parę kroków, czasami bywa jednak, że są to kroki słoniowe i są ich miliony. Mino to drogi chłopców schodzą się, by potwierdzić siłę przyjaźni, przywiązania. Nie jest ona tak samo silna, nie zachwyca tak bardzo jak na początku, w latach młodzieńczych, jednakże wciąż łączy. I nieistotne jaką drogę się pokonało, czy najeżoną przeszkodami, wyjątkowo krętą, czy prostą, nieistotne ile pozostało kroków, bo dla prawdziwej przyjaźni nie ma żadnych granic.


  Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Muza


7 komentarzy:

  1. Świetna recenzja i przeczuwam równie dobrą książkę. Już pisałam gdzieś, że ostatnio mam ochotę na książki z akcją osadzoną w PRL. Myślę, że lepiej nie mogłam trafić. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Boskie porównania do platońskich idei! A książka? Cóż, namnożyło się ostatnio pozycji nawiązujących do szarych lat PRL-u (przynajmniej mam takie wrażenie), ta jednak zdaje się wyróżniać. Młodość zestawiona z potrzebą podejmowania dorosłych decyzji- zapowiada się naprawdę pięknie. Sama z chęcią sięgnę! Pozdrawiam, Ala

    OdpowiedzUsuń
  3. Bibliofilko, genialna recenzja! :) Nie przepadam za powieściami łotrzykowskimi, ale tę chętnie przeczytam. Zarys fabuły i tematyka strasznie mnie przyciągają, a PRL ogromnie fascynuje. Chętnie czytam wszystkie książki, które mówią w jakiś sposób o tamtych latach. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Powieść tę polecał Marcin Meller w Drugim śniadaniu mistrzów i od razu sobie zakupiłam, bo mam do niego zaufanie. Po Twojej recenzji widzę, że słusznie, bo to zdecydowanie coś, co lubię najbardziej w powieściach.

    OdpowiedzUsuń
  5. Chciałabym napisac coś bardziej oryginalnego niż zachęciłaś do czytania, ale prawda jest taka, że zachęciłaś, a chyba najbardziej tym nawiązaniem do Platona. Piękna recenzja i chyba niezła książka.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawa recenzja, zachęcająca i może sama się zdecyduję. Lubię książki o historii, a PRL jest dość kontrowersyjnym czasem w dziejach Polski. Pozdrawiam! ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja chyba nic odkrywczego nie dodam. Recenzja wyszła Ci świetnie, porównania do Platona wprost zmuszają do sięgnięcia po tę książkę. Szczególnie, że lubię i filmy (wspomniany przez Ciebie Bareja - uwielbiam!) i lektury dziejące się w szaro-burym PRLu.

    PS. Zapraszam do mnie, gdzie zostałaś otagowana...

    OdpowiedzUsuń