niedziela, 17 czerwca 2012

TOP 10 - ulubione polskie filmy

Top 10 u Klaudyny to akcja, przy okazji której, raz w tygodniu, na blogu pojawiają się różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej blogera, jego zainteresowania.                                                                                                                                   Oto mój ranking. Oczywiście nie są to wszystkie filmy, ale te które wywarły na mnie największe wrażenie.


"Krótki film o zabijaniu" reż. Krzysztof Kieślowski   1987
Najbardziej znany z cyklu "Dekalogu". Znakomity, młodziutki Mirosław Baka. Szara, smętna sceneria polskiej rzeczywistości i problem kary śmierci. Kieślowski skłania tu do refleksji nad sensem kary i piątego przykazania, gdzie brutalnie przypomina, że zasada kodeksu Hammurabiego (oko za oko) pozostaje ciągle w użyciu.

"Krótki film o miłości"   reż. Krzysztof Kieślowski  1988

Bo o miłości, a raczej o jej braku. Młodziutki Olaf Lubaszenki - cudowny. Kieślowski opowiada historię z chłodnym dystansem, pozornie beznamiętnie, szukając w tej opowieści wymiaru najbardziej uniwersalnego. Przemawia prawdą i wyrazistością dramatu, a muzyka Zbigniewa Preisnera - genialna! Kino psychologiczne w pełnym tego słowa znaczeniu.

"Potop" reż. Jerzy Hoffman 1974
Za cudowną lekcję patriotyzmu, za dialogi między Kmicicem a Oleńka, za wyśmienicie pokzaną obronę Częstochowy.

"Seksmisja" reż. Juliusz Machulski 1884
Wizja kobiecej cywilizacji scence fiction potraktowana z przymrużeniem oka, z typowo polskimi akcentami. Z pięknym przesłaniem, że prawa natury zawsze zwyciężą.

 "Baby są jakieś inne"  reż. Marek Koterski 2o11
Komedia trochę prymitywna, pełna wulgaryzmów i seksitowskich odzywek, ale przez to bardzo życiowa i prawdziwa. I sama konwencja filmu - film gadany, coś w stylu scenariuszy Quentiana Tarantino. Świetne spojrzenie na stosunki damsko-męskie, gdzie faceci wypadają, mimo wszytko, gorzej. 

"Trzy kolory: Niebieski"   reż. Krzysztof Kieślowski 1993
Pierwszy film z trójkolorowej trylogii. Znakomite zdjęcia i podniosła muzyka opowiada tu całą historię, dialogi to sprawa drugorzędna. Dzieje tu się niewiele, ale ważne są szczegóły, a nawet rekwizyty. Film skupiony na sprawach śmierci, cierpienia, samotności i wreszcie miłości oraz wolności. Przepiękny!

"Trzy kolory: Czerwony" reż. Krzysztof Kieślowski 1994
Niezwykły film, przesycony czerwienią. Kolor czerwony, który oznacza tu niepokój, staje się elementem filmu. Akcję wypełniają w znacznej części rozmowy telefoniczne. Opowieść o losie i przypadku, o przeznaczeniu, w pewnym sensie też o Bogu, o prawdziwym porozumieniu, jakie zawiązuje się między kobietą a mężczyzną, o braterstwie (trzecie hasło rewolucji).

"Jak rozpętałem II wojnę światową" reż. Tadeusz Chmieleski 1969
"Róża czerwono, biało kwietne bez..." - zwariowana komedia o Franusiu (tu genialny Marian Kociniak), który swoim "sprytem" doprowadza do szału Niemców doprowadza do szału Niemców, Jugosłowian, Włochów, Anglików. Zawsze tak samo mnie śmieszy. Ponadczasowa!

"Noce i dnie" reż. Jerzy Antczak 1975
Jadwiga Barańska i Jerzy Bińczycki - właśnie za nich!

"Znachor"  reż. Jerzy Hofffman 1981
Muzyka, zdjęcia, nostalgia, klimat wsi i dawnych czasów oraz przejmująca gra aktorów. Może momentami trochę zbyt melodramatyczny, ale taki właśnie miał być. Przykład kina niekomercyjnego, gdzie nie potrzeba było otoczki medialnej, a i tak wyszło arcydzieło. Przepiękna, naturalna Anna Dymna, wręcz naturalistyczna Bożena Dykiel i oczywiście Jerzy Bińczycki - klasa sama w sobie.

13 komentarzy:

  1. "Znachor", "Krótki film o zabijaniu" to świetne polskie produkcje, które udowadniają, że nasze filmy nie są wcale tak banalne jak wszyscy myślą. Czasami wystarczy poszukać czegoś innego niż denne komedie romantyczne.
    "Seksmisja" to również wspaniały film, który oglądałam tyle razy, że znam na pamięć część dialogów.

    OdpowiedzUsuń
  2. również lubię "Seksmisję" oraz "Jak rozpętałem II wojnę światową" :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podpisuję się pod dwoma ostatnimi pozycjami, reszta mojego rankingu wyglądałaby nieco inaczej:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety nie przepadam za polskimi filmami ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Poza filmem - Baby są jakieś inne- którego nie oglądałam wszystkie przez ciebie wymienione podobały mi się bardzo. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dorzuciłabym jeszcze "Pannę Nikt" i "Pogodę na jutro".

    OdpowiedzUsuń
  7. Same perełki wyłoniłaś i do tego nawet film mojego, ulubionego, polskiego reżysera czyli Marka Koterskiego (w jego nazwisku wkradła Ci się "literówka"). "Baby są jakieś inne" to świetny film; kobiety uznają, że obnaża on wady mężczyzn i stawia ich w złym świetle a mężczyźni twierdzą to samo o kobietach... ;)

    I "Znachor" - nie wiem ile razy go już oglądałam, ale nie mam dosyć i zawsze, gdy tv znów go nadaje ja zasiadam przed ekranem telewizora. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za wychwycenie literówki :) A "Baby..." to świetny film :)

      Usuń
  8. Oglądałam tylko ,,Seksmisję" i bardzo ją lubię, choć ogólnie za filmami nie przepadam;)

    OdpowiedzUsuń
  9. "Znachor" jest świetny, ale już tyle razy go widziałam, że mi się znudził. Za to "Seksmisję" i "Jak rozpętałem II wojnę światową" mogę oglądać bez końca:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja tam filmów raczej nie oglądam i większości z wymienionych nie kojarzę, więc nie za bardzo mogę się ustosunkować do Twojego rankingu. Muszę jednak napisać, że "Noce i dnie" również uwielbiam - z tego samego powodu co Ty. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Witam ! Z tej strony biedronka z bloga http://biedronka-inmysecretlife.blogspot.com/ . Jesteś obserwatorką mojego bloga, który jakiś czas temu został zawieszony w związku z włamaniami. Najprawdopodobniej nie uda mi się odzyskać do niego dostępu. Zakładam, więc nowego bloga, który ruszy niebawem i przesyłam adres http://anjani-oldideas.blogspot.com/ .
    Pozdrawiam i mam nadzieję, że uda mi się rozpocząć wszystko od nowa :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Widzę, że także bliżej Ci do polskiego kina sprzed lat. Podobnie jak mi. W mojej 10 miejsce znalazł "Przypadek" Kieślowskiego, bo mam do tego filmu największy sentyment, ale inne wymienione przez Ciebie filmy jego filmy także uwielbiam. No i Znachor i Noce i dnie mogę oglądać w nieskończoność:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń