piątek, 6 stycznia 2012

"Kobieta trzydziestoletnia" Honoré de Balzac

"Kobieta trzydziestoletnia posiada (...) nieodparty urok. Nie ma nic naturalniejszego, nic silniejszego, lepiej skojarzonego (...). W istocie młoda dziewczyna ma zbyt wiele złudzeń, za mało doświadczenia, (...) gdy dojrzała kobieta zna cały rozmiar swego poświęcenia. Gdzie tą powoduje ciekawość, ponęty obce samej miłości, tamta jest posłuszna świadomemu uczuciu. Jedna ulega, druga wybiera. Czyż sam ten wybór nie jest już bardzo pochlebny? (...) młoda dziewczyna nieświadoma i łatwowierna, nie może nic porównać, nic ocenić; przyjmuje miłość i przygląda się jej. Jedna nas uczy; radzi nam - w wieku, w którym miło jest dać się prowadzić, kiedy posłuszeństwo jest przyjemnością; druga chce się wszystkiego uczyć; jest naiwna, gdy tamta tkliwa. Jedna daje ci tylko jeden triumf, druga zmusza cię do nieustającej walki. Pierwsza ma tylko łzy i przyjemności, druga - rozkosze i wyrzuty. Młoda dziewczyna ma tylko  jedną kokieterię i myśli, że wszystko zrobiła, skoro zdejmie suknię; ale kobieta dojrzała ma ich tysiąc i kryje się pod tysiącem zasłon (...). Wreszcie, poza wszelkimi przewagami, kobieta trzydziestoletnia może się stać młodą dziewczyną, grać wszystkie role, być wstydliwą i stroić się nawet nieszczęściem. Istnieje między tymi dwiema kobietami niezmierzona różnica: pewność a niespodzianka, siła a słabość. Kobieta trzydziestoletnia daje wszystko, a młoda dziewczyna, pod grozą zagłady, nic może nie dać".   

Tak pisze Balzak o wyższości kobiety dojrzałej nad kobietą młodą. Może nie byłoby w tym nic dziwnego, poza tym, że dla Balzaka kobieta dojrzała to kobieta trzydziestoletnia. Ta powieść na owe czasy była swojego rodzaju rewolucją. Po pierwsze - wszelkie opowieści, historie o miłości, gdzie para bohaterów na koniec pobiera się i żyje długo i szczęśliwie - Balzak w brutalny sposób "prostuje". Jego bohaterka, Julia - wychodzi za mąż, jak jej się wydaje z wielkiej miłości. Po ślubie szybko się okazuje, że jej wyobrażenia o małżeństwie i miłości są zupełnie odmienne od jej męża. Miłość okazuje się zauroczeniem, potem znudzeniem, a na koniec 'legalną prostytucją'. Małżonkowie są kompletnie do siebie nie dopasowani, pod każdym względem -  na płaszczyźnie psychicznej i fizycznej. Nie mają o czym rozmawiać, nie spędzają ze sobą czasu, Julia twierdzi, że mąż za często odwiedza ją w sypialni. To, co miało być przyjemnością, stało się torturą psychiczną i fizyczną.

Po drugie - Balzak, jako pierwszy, zajął się problemem "fizjologii małżeństwa", ukazał głębię emocjonalną kobiet, ich rozterki, dylematy, cierpienia związane z "poświęceniem się". Nasza bohaterka - Julia jest głęboko nieszczęśliwa, czuje się zawiedziona i rozczarowana. Usycha z tęsknoty i sama popycha męża w ramiona kochanek. Gdy w końcu poznaje kogoś, kto mógłby być obiektem jej pożądania, człowieka który na dodatek ją kocha, Julia nie potrafi zdradzić męża. Sama już rozmowa z niedoszłym kochankiem budzi w niej wstręt i pogardę dla samej siebie. Zamyka się w swoim egoistycznym i wyniszczającym świecie. Cierpi sama i unieszczęśliwia tym samym własne dzieci.

Szczerze powiedziawszy fabuła tej książki nie jest łatwa. Kwiecisty język sprawia, że łatwo się tu pogubić. Poza tym, praktycznie nie ma tu żadnej akcji, większość tekstu to refleksje i przemyślenia, w dwóch ostatnich rozdziałach dopiero akcja nabiera tempa. A co najgorsze, irytowała mnie od początku główna bohaterka. Zamiast wziąć sprawy w swoje ręce, walczyć o szczęście (tak jak to zrobiła na przykład Jane Eyre), strać się cieszyć każdym dniem, próbować coś zmienić, albo po prostu poddać się namiętności - ona demonstracyjne cierpiała, umartwiała się i pielęgnowała swoje cierpienia. I nawet dzieci nie przyniosły jej ukojenia, szantażowała jej emocjonalnie, swoim nieszczęściem, niespełnieniem i potrzebą współczucia. 

Proza Balzaka do przyjemnych nie należy, jednak ten autor monumentalnego cyklu "Komedii ludzkiej", ma w sobie coś podciągającego, może nawet uzależniającego. Mnie osobiście nie zauroczył ani nie uzależnił, chociaż ma u mnie plusa za wzmiankę o Napoleonie:
"To było już coś nadludzkiego, to był czar, wizja potęgi bożej lub raczej przelotny obraz tego tak przelotnego panowania. Człowiek otoczony taką miłością, entuzjazmem, poświęceniem, życzeniami, człowiek, dla którego słońce spędziło chmury z nieba (...). Wśród tylu wrażeń, jakie budził, żaden rys jego twarzy nie drgnął".
 

12 komentarzy:

  1. Książkę przeczytałam dawno temu, ale po Twojej recenzji znowu po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię trudne książki (oczywiście od czasu do czasu), więc niewykluczone, że i po tę sięgnę:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Natura ludzka sie nie zmienia mimo upływu czasu. Tak samo pisanie o niej. Jesli ktoś chce to zrobić solidnie jak Balzac, musi troche namieszać :) Cenie takie analizy, zwłaszcza męskie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow, to coś dla mnie, nie tylko ze względu na mój wiek, o którym Balzak tak pięknie napisał:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam dokładnie takie same odczucia po lekturze Kobiety trzydziestoletniej. To co mnie od niej odpychało to właśnie ten kwiecisty, zawiły język i bohaterka, która nie próbuje nawet czegokolwiek zmienić. Jakże mnie denerwują takie panie, co to i chciałaby i boi się, jest nieszczęśliwa i wszystkich o swoje nieszczęście oskarża. Choć na pewno sytuacja kobiety nie była pozazdroszczenia godna, to można było choć próbować. Balzak nie należy do moich ulubieńców, jednak coś jest w jego prozie, co sprawia, że nadal do niej wracam. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Balzac jest mistrzem słowa jak dla mnie. I prawda to, że do łatwych nie należy, ale uważam, że są niezwykle wartościowe, a ten utwór jest po prostu fenomenalny.

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie tak mi się Balzac kojarzy - z niełatwą prozą. Na razie nie mam ochoty na takie tytuły, ale nastroje zmieniają mi się dość często, więc z pewnością będę miała okazję do przeczytania tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie czytałam jeszcze żadnej książki tego autora. Trochę wstyd, bo "nie wypada" nie znać klasyki, ale absolutnie nic nie ciągnie mnie do jego twórczości.
    Nie zgadzam się też do końca z pierwszym cytatem. To trochę uproszczenie sprawy. Znam skrajnie nieodpowiedzialne trzydziestolatki i nad wyraz dojrzałe dwudziestolatki. Wszystko zależy od charakteru, wychowania i doświadczenia zyciowego danej osoby ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam w planach Balzaca, jak i inne dzieła klasyków, ale w przyszłości. Póki co nie ciągnie mnie aż tak do tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  10. To chyba właściwość pisarstwa Balzaca, że tworzy postacie z pogłębionym zaburzeniem poczucia własnej wartości. Odnoszę wrażenie, że bohaterowie jego książek celebrują cierpienie na wszelkie możliwe sposoby : np. Ojciec Goriot czy Eugenia Grandet
    Moc pozdrowień

    OdpowiedzUsuń
  11. Czy ja dobrze widzę, że na zdjęciu jest e-book? Trochę martwi mnie to, że ostatnio nie ma nowych, ładnych wydań dzieł Balzaka. Uwielbiam jego opisy. Właśnie te szczegółowe z najdrobniejszymi detalami. Z Ojca Goriot na przykład najlepiej pamiętam opis filiżanek w starym kredensie jadalni ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Rzeczywiście dzieła Balzaka trudno są dostępne i rzadko wznawiane, a opisy Balzak faktycznie ma dopieszczone w każdym szczególe ;)

    OdpowiedzUsuń