wtorek, 7 grudnia 2010

"Historia filozofii po góralsku" ks. Józef Tischner

Na pocątku wsędy byli górole, a dopiero pote porobiyli się Turcy i Zydzi. Górole byli tyz piyrsymi »filozofami«.

Tak zaczyna się każda recenzja tej książki. Inaczej zacząć już chyba nie można.  Ksiądz Tischner wyjaśnia tu powstanie filozofii. Tylko ci »mędrole« nazywają się tu: nie Tales z Minetu, tylko Stasek Nędza z Pardałówki; nie Hipokrates tylko Wincenty Galica z Biołego Dunajca; nie Sokrates tylko Jędruś Kudasik.      
Poza tym nowym elementem są też bardzo zabawne przygody Sobka Chowańca z Jonkówek oraz anegdoty i żary księdza Tischnera. To jeden z moich ulubionych:


 "Idzie Wojtek bez wieś - pijany, ze się ledwie na nogach trzymo. Widzi - na moście ksiądz. Kie uwidzioł księdza, od razu kapke przetrzeźwioł. I godo:
-Wyspowiadojcie mnie.
-Nie bede cie spowiadoł, boś pijany -goda ksiądz.
 -Pijanyk. No, pijanyk. Ale takie zolu, jak dziś, nigdy nie bede mioł.

To znakomita lektura zarówno dla tych, którzy poszukują rozrywki, jak i dla tych, którzy chcą się czegoś dowiedzieć o filozofii, i to w zupełnie nieszablonowy sposób. I dla mnie osobiście wyjątkowa pozycja, ponieważ dostałam jako prezent od bliskiej mi osoby.

I jeszcze jeden cytat z książki o Sokraesie, a raczej  o Jędrusiu Kudasiku:
"Był kłopot z babóm. Nie ino tymu, ze óna dusy tak barz nie uwazowała, ale o to, ze Jędrzka nigdy w chałupie nie było. Ani drzewa nie narąboł, ani wody nie nanosiył, ani inksyj cielesnej roboty sie nie chytoł. A zjeść - nie powiym - potrafiył! To tyz mu nad uchym suściała: ty dylęgusie, ty ozworo oskręcono, ty drozdzu, ty duso! No, dos babie rady? Co Jędruś nie robił? Akurat w mieście demokracja nastała i Jędrek umyśloł babe do parlamentu oddelegować, coby tam ozorym mleła, kielo ino zdole. I tak się stało. wybrali jom na posła i od tego casu Jędruś mioł jaki taki spokój. Móg sie ón swobodnie zająć dusami - swoją i cudzą. Na babe trza mieć sposób i juz."    

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz