niedziela, 5 grudnia 2010

"Wieniawa. Szwoleżer na pegazie" Mariusz Urbanek

"Gdzie ci mężczyźni, prawdziwi tacy, mmm, orły, sokoły, herosy!? Gdzie ci mężczyźni na miarę czasów, gdzie te chłopy!?(...) Bojownicy spraw ogromnych, owładnięci ideami o znaczeniu wiekopomnym, i wejrzeniu, jak ze stali.(...)Nieprzekupni, prości, zacni, wielkoduszni i szlachetni. Gdzie zeoni, gdzie tytani woli, czynu, intelektu..."  

Ileż miała racji Danuta Rinn. Takim właśnie mężczyzną był Wieniawa. Za życia krążyły o nim legendy, człowiek nietuzinkowy.  Był lekarzem, adiutantem i przyjacielem marszałka Piłsudskiego, towarzyszem zabaw i bohaterem wierszy największych poetów  - Tuwima, Hemara. Ale najbardziej przyległ mu tytuł, który sam ukochał najbardziej: Pierwszy Ułan Rzeczypospolitej. Przytoczę tylko jedną, z wielu w tej książce, anegdotę:

Oficer carski do Wieniawy:
-O co wy się bijecie?
-O naszą wolność oczywiście. A wy?
-O honor.
-No tak, każdy walczy o to czego mu brak.

Jedną rzeczą jestem trochę zawiedziona, jako kobieta ;) Autor mało miejsca poświęca na związki Wieniawy z kobietami. A powodzenie miał i to ogromne. Spodziewałam się trochę pikantniejszych szczegółów. Ale całość i tak czyta się rewelacyjnie. Poza tym czytelnik dowie się o II Rzeczypospolitej więcej niż z wielu innych monografii historycznych. Tylko jednego żal...Gdzie dziś są tacy mężczyźni.... ah...oh...eh
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz